poniedziałek, 9 lutego 2015

Sanitarium - recenzja gry

Stłumiony, obłąkańczy śmiech roznosi się po opuszczonych korytarzach. Promienie słońca przebijające się przez dziury w ścianach nieśmiało oświetlają mętne pomieszczenie. W kącie, tuż za przerdzewiałym szkieletem szpitalnego łóżka siedzi skulona postać. Po przeciwległej stronie sali, z czarnej jak smoła ciemności wyłania się cień. Pacjent D81, ściskając w spotniałej dłoni krzyż i walcząc z przerażeniem podrywa się na nogi wybiegając z pomieszczenia.
Witajcie w grze Sanitarium.

"Sanitarium" - obłęd, panika i halucynacje...

W grze karcianej Sanitarium wcielimy się w postacie zdezorientowanych pacjentów zakładu psychiatrycznego, którzy właśnie obudzili się w tym opuszczonym, zapomnianym przez Boga miejscu. Celem głównym jest zrejterowanie z tytułowego sanitarium. Na początku miła niespodzianka: do wyboru mamy kilka różnych karcianych scenariuszy, które określają nie tylko warunki zwycięstwa, ale i zasady panujące podczas danej rozgrywki. Scenariusze te podzielone są na różne stopnie trudności. Czasami będziemy zmuszeni kierować się wyłącznie własnym interesem, innym razem przyjdzie nam współpracować z innymi graczami (jeśli wszyscy nie uciekną, przegrywa każdy). Aby zdołać uciec z tego nieprzyjaznego miejsca, musimy zebrać określoną przez scenariusz liczbę specjalnych przedmiotów, a gromadzić je będziemy eksplorując mroczne szpitalne pomieszczenia. W momencie uzyskania odpowiedniej ilości obiektów, korzystając z jednej z dostępnych akcji, uciekamy. W Sanitarium mamy możliwość samotnej rozgrywki, jeśli wybierzemy odpowiedni scenariusz kooperacyjny i będziemy grać prowadząc dwie postacie jednocześnie.

Pośród korytarzy przytułka znajdziemy wiele ciekawych rzeczy

Psychiatryk będzie rozbudowywany na bieżąco w czasie gry przez dostawianie kolejnych pomieszczeń, które muszą stykać się ze sobą drzwiami. Część z sal będzie zwykłymi pokojami, inne będą zaciemnione, a w niektórych z nich odnajdziemy wartościowe przedmioty, mniej lub bardziej przydatne w rozgrywce, lub znaleziska niezbędne do ucieczki z tego miejsca. Oprócz tego, od czasu do czasu natrafimy na karty eventów, pomocnych zwłaszcza w negatywnej interakcji. Dzięki nim będziemy np. zmniejszać liczbę dostępnych punktów akcji naszych przeciwników czy też kraść im przedmioty. Specjalnym rodzajem pomieszczeń są pokoje w których rodzą się Cienie. Ich chcemy w grze jak najmniej. Konfrontacja z takim zmusza nas do podjęcia się testu strachu. Fajny motyw stanowi bonus przy takim teście wypływający z niektórych scenariuszy jeśli jesteśmy w jasnym pomieszczeniu. Jeśli test się nie uda, ciągniemy kartę halucynacji. Nie muszę dodawać, że nie oznaczają one nic dobrego i symbolizują nasze stopniowe popadanie w coraz to większy obłęd. Sanitarium powoli zżera nasz umysł a my możemy się pomodlić lub zakwilić i skryć w jednym z obskurnych zakamarków tej piekielnej instytucji. Karty halucynacji będziemy mogli odrzucać, jeśli zbierzemy wymaganą liczbę punktów poczytalności, a zbierać je będziemy dzięki odnalezionym przedmiotom.

Karty halucynacji - kwintesencja obłąkania

Do wyboru mamy cztery różne postacie. Każda z nich ma na sobie klimatyczny flavour text, "lovecraftowski" rysunek, oraz rozpiskę dostępnych akcji. Szkoda, że oprócz tekstu i rysunku niczym się one nie różnią. Karta postaci jest obustronna. Grę rozpoczniemy na stronie obłąkanej, a do tego każdy z graczy na "dzień dobry" dostaje jedna z kart halucynacji, oznaczającej jego dezorientację w nowej rzeczywistości w której się znalazł. Obudziwszy się w takim miejscu każdy z nas poczułby się nieswojo, więc jest to całkowicie zrozumiałe.

Żetony i 3 kości w zestawie

Przed pierwszą rozgrywką miałem dość spore oczekiwania. Liczyłem przede wszystkim na klimat i tutaj się nie zawiodłem. Szczerze polecam grać wieczorami, idealnie jeśli rozgrywce towarzyszy nastrojowa muzyka. Grafiki świetnie uzupełniają mroczną, duszną atmosferę przytłaczającego szaleństwa. Rozgrywka przebiega płynnie, należy jednak pamiętać o kartach halucynacji które posiadamy (bywa, że trzeba innym graczom o nich przypominać).
Rzecz która najbardziej przeszkadza to ciągłe sprawdzanie i zamiany kart pomieszczeń. Samo w sobie jako pomysł jest w porządku, ale w praktyce dochodzi do nieustannego przestawiania się kart na stole (pamiętajmy o zasadzie stykania się ze sobą drzwi) - a co za tym idzie - ciągłego ich poprawiania. Wielka szkoda, że zamiast żetonów postaci nie ma jakichś pionków. Postacie przesuwać będziemy bardzo często, a przeskakując z karty na kartę i je sprawdzając dochodzi po raz kolejny do przypadkowego potrącenia jakiegoś pokoju i układanka w postaci labiryntu korytarzy i szpitalnych sal zaczyna nam się troszkę rozwalać. Pomysł z takim losowym tworzeniem się psychiatryka jest świetny i uzasadniony. Biegając po opuszczonym zakładzie dla chorych psychicznie ściany same przed nami wyrastają a umysł potrafi płatać figle. Świetnym tego przykładem jest kolejna zasada, która wprowadza fazę desperacji. W momencie kiedy stos kart ulegnie wyczerpaniu, scenariusz odwracany jest na drugą stronę i musimy zastosować nowe reguły gry szczegółowo tam opisane. Sanitarium oblepiło nasz umysł mackami szaleństwa i zaczyna nas wsysać w mroczne odmęty paranoi i obłąkania.

"Tyle tu pięknych kolorów"

Dawno temu na rynku ukazała się gra komputerowa o tym samym tytule. Pamiętam, grało się w nią bosko i do dziś jest to jedna z najbardziej klimatycznych gier jakie znam. Sanitarium karciane przywołało wspomnienia, ale rzecz jasna nie dorównało grze na PC. Przyznam, że po pierwszej rozgrywce gra nieco mnie do siebie zraziła. Natrafiliśmy na cztery mroczne korytarze - te najmniej pożądane - które zrodziły cztery ścigające nas Cienie (ech, to żmudne przestawianie). Karty się nam przestawiały, a błądząc nieco wśród przepisów zapominaliśmy która karta gdzie się znajduje i czy warto sprawdzić jakiś pokój. Kiedy jednak rozgrywka zaczęła przebiegać płynnie, uzyskaliśmy już jakiś stopień funu. Druga partia była już znacznie lepsza, a Sanitarium sporo zyskało w naszych oczach. Olbrzymia zasługa kapitalnego klimatu oraz grafik. Jeśli dacie tej grze chwilę nie zrażając się na samym wstępie, oraz - podobnie jak ja - lubicie tego typu tematykę, będziecie zadowoleni. Jestem przekonany, że zagram w nią jeszcze nie jeden raz.

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Asmadi Games za udostępnienie gry!


Wiek: od 14 lat
Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: 30 min.


3 komentarze:

  1. Ależ klimat!!! Gdyby tylko to się udało dorwać w Polsce. Nawet w angielskiej wersji językowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby gra była bardziej rozbudowana, przeniesiona na planszę i z fajnymi figurkami, byłoby jeszcze lepiej :)

      Usuń
  2. Super gierka wyglada!

    OdpowiedzUsuń