czwartek, 19 lutego 2015

XCOM: The Board Game - recenzja gry

Pierwsze tytuły z komputerowej serii X-COM osiągnęły status gier kultowych. Wychowała się na nich niezliczona liczba graczy, więc oczekiwania co do planszówki były olbrzymie. Fantasy Flight Games we współpracy z Firaxis postanowiło wziąć sprawy w swoje ręce i machina designerska ruszyła.
Już na samym wstępie wśród graczy zapanowała konsternacja granicząca w niektórych kręgach z niemałym oburzeniem. XCOM to gra do której niezbędnym elementem jest specjalna aplikacja kontrolująca wydarzenia w grze. Tym samym granie bez tableta czy laptopa jest niemożliwe.
Czy FFG udało się wyjść cało z tak ryzykownego zabiegu?

Losy ludzkości spoczywają w Twoich rękach!

Po rozpakowaniu pudełka wielkie zdziwienie. Instrukcja, a właściwie jej namiastka, to czterostronicowy opis komponentów oraz pomoc przy właściwym rozłożeniu gry. Całej reszty dowiemy się z darmowej aplikacji uruchamiając tutorial. Poprowadzi on nas krok po kroku przez wszystkie etapy gry. Ma to swoje plusy i minusy. W czasie rozgrywki bardzo brakuje podręcznej instrukcji do której szybko moglibyśmy zajrzeć. Oczywiście interesującą nas informację możemy odnaleźć w aplikacji, lecz osobiście wolę jej tradycyjny, papierowy odpowiednik. Oprócz szybkiego dostępu do szukanych zagadnień, aplikacja zaopatrzona jest również w FAQ w którym znajdują się najczęściej zadawane pytania. Samo wykonanie apki i tutorial to kawał dobrej roboty. Grać możemy już po kilku chwilach - co prawda jeszcze nieporadnie - a w miarę upływu czasu otrzymujemy coraz mniej informacji na temat danych faz i naszych możliwości, stając się w pełni samodzielni.

Pierwszy kontakt z grą i zapoznawanie się z dostępnymi kartami

Na samym początku gry przyjdzie nam ustalić role w które wcielą się poszczególni gracze. Każdy ma inne zadania do wykonania: pierwszy jest m.in. odpowiedzialny za badania naukowe i nowe technologie, drugi za budżet, trzeci za kontrolę aplikacji i przekazywanie informacji pozostałym graczom, a czwarty za walkę jednostek bojowych. Naturalnie możemy grać samotnie, jednak wówczas będziemy zmuszeni kontrolować wszystkich 4 dowódców. Wszyscy dowódcy mają unikalne karty a tym samym możliwości i muszą dobrze ze sobą współpracować, a przede wszystkim szybko podejmować trudne decyzje. Opieszałość i niezdecydowanie jednego może się skończyć tragicznie.

Myśliwce lada chwila wystartują z bazy!

Gra posiada 4 poziomy trudności. Wybrany przez nas stopień ustawiamy na początku gry poprzez aplikację. Każda runda podzielona jest na 2 fazy: fazę czasową i fazę rozstrzygnięć. Grając w XCOM będziemy musieli przyzwyczaić się do nieustannego wyścigu z czasem, ponieważ każda akcja w pierwszej fazie rundy jest odmierzana przez czasomierz. Podczas fazy czasowej będziemy musieli jak najszybciej wykonywać przeróżne akcje, typu: wybranie z ręki jednej karty technologii i przydzielenie do niej naukowców, pociągnięcie dwóch kart misji i wybór jednej z nich, czy też wysłanie myśliwców do obrony poszczególnych kontynentów. Wszystko jest nieustannie odmierzane czasowo, na niektóre akcje mamy kilkanaście sekund, na inne kilkadziesiąt. Istnieje również bardzo pomocna opcja zatrzymania czasu, nie możemy jednak robić tego w nieskończoność. Po zakończeniu fazy czasowej następuje druga faza - rozstrzygnięć. Wtedy to krok po kroku będziemy sprawdzać efekty naszych poczynań z pierwszej fazy. Zaczniemy od sprawdzenia budżetu, czy aby go nie przekroczyliśmy. Każdy myśliwiec, każda jednostka bojowa, satelita, oraz naukowiec, których przydzieliliśmy w czasie fazy czasowej do różnych zadań, kosztuje nas 1 kredyt. Rozsądne korzystanie z kredytów i oszczędności pozwalają nam na zakup nowych myśliwców i/lub trenowanie żołnierzy, tymczasem przekroczenie budżetu to zwiększenie paniki na jednym z kontynentów.

Jedna, bardzo ważna rzecz którą mocno polecam przed jakąkolwiek grą, to zapoznanie się ze wszystkimi dostępnymi kartami rozwinięć i technologii. Pół biedy jeśli gramy w 4 osoby, kiedy każdy będzie odpowiedzialny za swoją sekcję. W czasie pierwszej fazy nie ma czasu na przeczytanie wszystkich 6 kart technologii (robimy to na początku tury) i zdecydowanie się na jedną z nich w ciągu niecałych 30 sekund, a dodatkowo przydział naukowców. Każdy gracz musi wiedzieć jakie ma przed sobą karty i jakie są jego możliwości oraz kiedy może z nich skorzystać. Niektóre z kart które będą w posiadaniu graczy można aktywować w fazie czasowej, inne w fazie rozstrzygnięć. Jeśli wszystkie 4 role będą obsługiwane przez jednego gracza, musi on dokładnie znać wszystkie karty występujące w grze, lub grać na naniższym poziomie trudności nie zważając na czas.

Niewesoła sytuacja - kontynenty panikują, baza zaczyna się rozpadać

Komunikacja to kolejna niezwykle istotna rzecz w XCOM. Musimy nieustannie się porozumiewać aby nie przekroczyć budżetu i sensownie go rozdysponować tam, gdzie jest to w danej chwili najbardziej potrzebne.
- Tomek, nie przydzielaj w tej turze żadnych naukowców, musimy zakupić kilka myśliwców z nadwyżki, bo w następnej turze nie będziemy się mieli czym bronić!
- Ale czekajcie. Pamiętajcie że muszę wystawić dwie nowe satelity na orbitę, bo karta kryzysu dorzuca tam nowe statki obcych..
- No i zostawcie mi coś do obrony bazy. Jeszcze jeden ufok i przekroczymy kolejny próg zniszczeń, a wtedy 2 kolejne kontynenty wejdą w etap paniki.
Zapewniam, że tego typu rozmowy tyczyć się będą i w waszych domostwach podczas gry w XCOM! Gra w 4 osoby dostarcza o niebo więcej przyjemności aniżeli samotna partia. Pierwsze dwie gry ukończyłem solo, aby poznać mechanizmy, zapoznać się z kartami i opanować zasady. Wam polecam zrobić dokładnie to samo - przeczytajcie wszystkie swoje karty aby w czasie gry wiedzieć kiedy możecie ich użyć. Po kilku partiach samo spojrzenie na kartę technologii, kryzysu lub misji wystarczy abyście wiedzieli co najlepiej zrobić. To, oraz umiejętne korzystanie z budżetu to klucze do sukcesu.

Technologii jest sporo, trzeba jednak wcześniej się z nimi zapoznać

Na początku gry określimy co będzie naszym głównym celem a zarazem ostateczną misją. Jest tego kilka rodzajów i każda taka karta określa również naszą karę która wchodzi w życie np. w razie stopniowego niszczenia naszej bazy głównej przez obcych.
Możliwości strategicznych jest tutaj sporo, a dzięki sporej liczbie kart technologii i nieprzewidywalności sterowanych przez aplikację obcych, żadna rozgrywka nie będzie taka sama. Miłośnicy kombinowania i wyszukiwania idealnych kombinacji kart z pewnością się tutaj odnajdą. Pytanie tylko, czy koledzy z innych sekcji będą zgodnie współdziałać i nie popełnią jakiegoś tragicznego w skutkach błędu.

 Figurki - światowa klasa, no ale to przecież FFG

Jedną z największych wad gry jest jej losowość. Nie mam na myśli losowych zdarzeń generowanych przez aplikację, lecz rzuty kośćmi. Przy każdym rozstrzyganiu sukcesu rzucamy jedną ośmiościenną kością obcych, oraz niebieskimi kośćmi XCOMU (sześciościenne). Czy to prowadzimy walkę w przestrzeni powietrznej, czy na lądzie, bądź staramy się określić czy naukowcom udało się opracować nową technologię, musimy to sprawdzić przez rzuty kośćmi. Wprowadzono tu mechanizm push your luck, gdzie każdy ponowny rzut kością zwiększa ryzyko porażki na kości obcych. Na początku wskaźnik porażki mamy ustalony na poziomie 1. Oznacza to, że jeśli na czerwonej kości wyrzucimy taki rezultat, konsekwencje dla nas są bardzo nieprzyjemne (ginie nam żołnierz, tracimy myśliwiec, naukowiec pada ze zmęczenia). Tymczasem udany rzut, to symbol sukcesu na kości k6 (na każdej kości mamy tylko 2 ścianki sukcesu). Jeśli nie udało nam się wyrzucić pożądanej przez nas liczby sukcesów, możemy próbować ponownie, lecz wskaźnik porażki na kości obcych wzrasta o 1 do góry. Jeśli w grze XCOM istnieje coś co irytowało nas najbardziej, to właśnie owe rzuty kośćmi. Bywało tak, że na skutek niefortunnego rzutu kością utraciliśmy kilku żołnierzy walcząc z pojedyńczym sektoidem (obcym). Kości XCOMU powinny mieć na sobie jakiś dodatkowy symbol, coś pomiędzy totalną porażką i automatycznym sukcesem, np. symbol dający możliwość rzucenia kostką z limitowanej, nieodnawialnej puli lub wykorzystanie specjalnych kart. Uwierzcie mi, jeśli kości strzelą tego dnia focha na waszą niekorzyść, będziecie mieli spore problemy.

Ci oto przybysze już niedługo zagoszczą na stole naszego laboratorium

Początkowych graczy może zrazić fakt, że XCOM to gra która nie wybacza nieprzemyślanych decyzji i piętnuje takowe z największą surowością. Jeśli w ciągu 2 naprzemiennych rund źle obliczycie budżet lub w nader nieroztropny sposób rozdysponujecie żołnierzy, sprzęt i naukowców, znajdziecie się w solidnych tarapatach.
Plansza, wszystkie karty oraz figurki są przecudnej urody i jedyne na co mogę ponarzekać to końcówki skrzydeł myśliwców. Uważajcie stawiając myśliwce na planszy, tak aby jej nie porysować. Może do tego dojść w czasie szybkiego przestawiania jednostek na planszę, a przy włączonym czasomierzu o wypadek nietrudno. Zachęcam również aby żetony kredytów ułożyć w słupki, po 5 w każdym. Przy akcji pobierania zaoszczędzimy parę cennych sekund zamiast mozolnie je odliczać. Ulepszanych przez nas żołnierzy będziemy oznakowywać specjalnym żetonem wtykanym w postawkę figurki. Na szczęście zrezygnowano z rozwiązań znanych choćby z Arkham Horror, gdzie wtykane żetony mocno się niszczyły zahaczając o wewnętrzne wypukłości. Tutaj żetony wchodzą elegancko a ich wierzchnia warstwa się nie zdziera.

Samotna gra to spore wyzwanie i niezbędna znajomości kart

Grać czy nie grać?
XCOM najkrócej można określić jako grę bardzo solidną, dającą niesamowicie dużo radości, ale która trochę niepotrzebnie wprowadziła tak dużą dozę losowości zaważającej na naszej wygranej bądź przegranej. Jasne, że im więcej będziemy grać i poznawać nowe strategie na jak najszybsze uporanie się z obcymi, tym mniej owa losowość będzie przeszkadzać. Gracze, którzy zechcą grać samotnie, szybko mogą się zniechęcić kiedy po 3 rundach okaże się że stoją na krawędzi bankructwa, a niebo roi się od statków obcych kiedy w hangarach XCOMU pustki. Dla miłośników gier kooperacyjnych ten rodzaj zabawy będzie stanowić coś nowego. Jasne, są gry z klepsydrami odmierzającymi czas na wykonanie ruchu, ale takiego wyścigu z czasem i tak mocnych zależności nie uświadczycie w wielu grach. Jeden nieprzemyślany ruch, chwila paniki ze strony jednego z dowódców XCOMU i jesteście w opałach.
XCOM: The Board Game to gra nie tylko dla wielbicieli komputerowej serii, ale idealny tytuł dla wszystkich fanów gier kooperacyjnych dla których losowość i niefortunne rzuty kośćmi stanowią tylko większe wyzwanie. Tutaj z niemal każdych opałów można wyjść obronną ręką. Trzeba tylko dokonywać rozsądnych decyzji i myśleć o skutkach naszych poczynań.


Wiek: od 14 lat
Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: 90 min.


8 komentarzy:

  1. Dzięki za recenzję! Teraz to napaliłem się jezzcze bardziej do gry! W X-com grywałem ostro jeszcze w latach 90-tych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My również niejedną nockę zarywaliśmy przy Terror From the Deep i Enemy Unknown! :)

      Usuń
  2. Czy sa juz jakies zapowiedzi polskiej wersji jezykowej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polską wersją zajmie się Galakta, więc można liczyć na kawał dobrej roboty. Dokładnego terminu nie znamy.
      http://galakta.pl/odeprzyjcie-inwazje-obcych/

      Usuń
  3. Nie wszyscy moi znajomi znaja angielski wiec musze zaczekac na polska wersje :((

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekamy zatem na lokalizację Galakty, koledzy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Można robić sekcje zwłok tak jak w TftD?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety sekcji nie robimy. Zbieramy za to zwłoki ufoków, które są niezbędne przy użyciu różnych kart.

      Usuń