wtorek, 17 marca 2015

Shadows of Brimstone: City of the Ancients - recenzja gry

Będąc miłośnikiem RPG, uwielbiam planszówki dostarczające solidnej warstwy fabularnej i pozwalające wczuć się w klimat gry. Przeczytawszy wiele pochlebnych opinii o nowym tytule od Flying Frog Productions, postanowiłem spróbować czy aby na pewno gra jest tak dobra, jak twierdzą recenzenci i użytkownicy na BoardGameGeek. Na wstępie czekała mnie niezwykle miła niespodzianka. Wydawnictwo Flying Frog w ramach wsparcia i zwykłej ludzkiej życzliwości wysłało wielkie i ciężkie pudło z grą do recenzji, a za całość nie musieliśmy ponosić żadnych kosztów. Olbrzymie podziękowania! Zaznaczam, że fakt ten nie ma absolutnie żadnego wpływu na ocenę. Gra Shadows of Brimstone broni się sama! Po kilku pierwszych rozgrywkach w różnych konfiguracjach, mogę śmiało stwierdzić, że jest to obecnie najlepsze na rynku odwzorowanie papierowego RPG i jedna z najlepszych gier kooperacyjnych! Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego moi gracze czekają na kolejną rozgrywkę z wypiekami na twarzach, przeczytajcie recenzję.

Dziki Zachód wzywa!

Co nieco o fabule
Końcówka XIX wieku. Małe, górnicze miasteczko Brimstone, w południowo-zachodnich Stanach Zjednoczonych, odkrywa w pobliskich wzgórzach tajemniczy minerał o nazwie Dark Stone. Minerał cechuje się właściwościami magicznymi i jest niezwykle rzadki, oraz bardzo niebezpieczny! Do miasteczka, ze wszystkich stron kraju ściągają poszukiwacze i łowcy skarbów, nieświadomi zbliżającego się nieszczęścia. Potężna magiczna eksplozja otwiera wewnątrz kopalń portale z innych światów, wypuszczając na świat wszelkiej maści plugastwo! Hordy demonów wynurzają się z wnętrza ziemi by siać panikę i zniszczenie! Niebo staje się czarne od skrzydeł potwornych stworzeń, nurkujących w powietrzu po swe ofiary. Większość ludzi ucieka w przerażeniu. W miasteczku formuje się grupka nieustraszonych indywidualistów, chcących położyć kres panoszeniu się monstrów. Posse (z ang. grupa ludzi których łączy wspólny cel; banda) wkracza do kopalń by wytrzebić zło i zamknąć portale do innych światów. Nie wszystko jeszcze stracone!

Instrukcje jasno i przejrzyście uczą nas krok po kroku jak grać

O czym gra traktuje
Shadows of Brimstone to gra kooperacyjna z olbrzymią dawką fabularną, nastawiona na szczegółowy - bardzo erpegowy - rozwój postaci. Klimatycznie mamy tutaj połączenie westernu z cthulhowatym horrorem. Wielbiciele RPG powinni czuć się jak w niebie. Ilość komponentów jest porażająca! Kilkanaście stosów kart które będziemy rozkładać przed rozpoczęciem gry robi swoje. Do tego dwie przepięknie ilustrowane instrukcje, kilkadziesiąt figurek, kości, tona żetonów i puzzle z których będziemy tworzyć losowe plansze. Oprócz tego obustronne karty postaci, gdzie każda strona to inna płeć tej samej klasy, obustronne karty potworów (wersja zwykła i ulepszona) oraz kilkanaście wielkich, obustronnych kart przedstawiających skutki obrażeń, choroby, lokacje które możemy odwiedzić itp. Wszystkie te elementy dają nam zwiastun atrakcji które nas czekają.

Takich kart znajdziecie w pudełku z grą kilkanaście

Choose your destiny, czyli wybieramy postać
Na samym początku tworzymy postać którą mamy zamiar grać. W sumie mamy tylko 4 postacie do wyboru: rewolwerowiec, szeryf, meksykański bandyta, lub pracownik saloonu. Każda z postaci ma swój żeński odpowiednik na odwrotnej stronie karty postaci. W tenże sposób wąsaty rewolwerowiec zamienia się w niebezpieczną brunetkę dzierżącą dwie spluwy, szeryf w szeryfkę, bandyta w wyzywająco spoglądającą chicę, a pianista w eleganckim meloniku w kurtyzanę. Dlaczego tylko 4, zapytacie? Ano dlatego, że każda z tych postaci ma absolutne fenomenalny rozwój, szczegółowo opisany w podręczniku. Wyobraźcie sobie, że biorąc takiego rewolwerowca, otrzymujecie swoją własną małą planszetkę symbolizującą bębęnek rewolwera, gdzie do każdej komory możecie wkładać specjalne naboje. Naboi jest kilka rodzajów i każdy ma swoje własne żetony: nabój Piekielny Ogień, nabój zwany Cerberus, nabój rykoszetowy, specjalny nabój rewolwerowca. Tylko wybierać i ładować. Oczywiście najpierw naboje musicie zdobyć.

Obustronne karty postaci - fajny pomysł!

Każda z postaci otrzymuje swój sprzęt z którym rozpocznie grę oraz losowy przedmiot osobisty ze specjalnej kupki. Przedmiot ten oprócz swojego efektu, ma ważne znaczenie fabularne, np. po wylosowaniu medalionu możemy pokrótce streścić innym graczom gdzie nasza postać go zdobyła. Może jest on pamiątką po matce, lub wspomnieniem po ukochanej którą zgładziły potwory. Oprócz tego gracze wybierają jedną z trzech możliwych kart umiejętności specjalnych. Wybór jest tym bardziej ważny, że w przyszłości nie będziemy mieli szans na zdobycie tych na które się nie zdecydujemy na starcie.

Eksplorujemy i levelujemy!
Jedną z najpiękniejszych rzeczy w Shadows of Brimstone jest rozwój postaci. Doświadczenie będziemy zdobywać na wiele sposobów. W przypadku większych potworów każda rana którą mu zadamy da nam punkty doświadczenia, tak więc nie liczy się tylko samo zabicie, ale i sukcesywne zabieranie im punktów życia. Bardzo fajnie pomyślane, ponieważ gracze nie będą obliczać ile HP zostały, aby to oni mogi zadać decydujący cios. To gra kooperacyjna i w czasie rozgrywki pomaganie innym przynosi również określone profity. Skorzystamy z umiejętności i uleczymy komuś ranę? Zdobywamy exp (doświadczenie). Poza tym zdobywanie przedmiotów, czy też odkrywanie tajemnic kopalń również przynosi nam kolejne punkty.

Przedmiotów cała masa - część to zwykłe itemki z Dzikiego Zachodu...

Eksploracja kopalń to tylko część gry. Sporo zabawy czeka nas również poza mrocznymi podziemnymi korytarzami. Chcemy obrabować bank? Nie ma sprawy. Pamiętać jednak musimy że możemy zostać wtrąceni za kratki (skąd z kolei można uciec i zdobyć kolejny exp). Mogą rozesłać za nami list gończy, możemy potrenować z żołnierzami, kupić tony przedmiotów, wstrzyknąć sobie specjalne preparaty u miejscowego doktorka, u tego samego doktorka zostać zarażonym, pograć w karty lub kości w saloonie, wdać w bójkę, przeprowadzić rytuał w kościele, odpierać atak demonów na miasteczko i kilkadziesiąt innych rzeczy! Tego jest naprawdę całe zatrzęsienie a możliwości jest mnóstwo! Tak naprawdę to możecie sobie sami wymyśleć co chcielibyście zrobić w takim westernowym miasteczku i prawdopodobnie karta któregoś z miejsc Wam to umożliwi.

A część to prawdziwe artefakty, lub przedmioty rodem z innego wymiaru

Miejscowy kowal umożliwia ulepszenie przedmiotów. Niemal każdy item ma na sobie wolne sloty które wskazują ilu ulepszeń można na przedmiocie dokonać. Dzięki Dark Stones, które zdobędziemy w czasie naszych przygód, będziemy mogli dokonać specjalnych ulepszeń przedmiotów, a także wykuwać unikatowy rodzaj ekwipunku.
Gra oferuje tak ogromną liczbę możliwości, że z początku bywa to dość przytłaczające, jednak po zapoznaniu się z kartami miejsc, aż ciągnie nas do kopalń, aby móc uzbierać na wymarzony przez nas przedmiot. Nic też nie stoi na przeszkodzie abyśmy trochę poobijali się w miasteczku, ale uwaga - unikajcie spania pod gołym niebem, ponieważ może się to niekorzystnie odbić na Waszym zdrowiu. Zło czai się wszędzie i regularnie urządza rajdy na miasteczko. Biada tym, którzy odważyli się kimać w plenerze.

Nożyczki i klej w dłonie! Figurki musimy wcześniej powycinać z szablonów i posklejać
 
Księga Przygód
Drugi z podręczników opisuje sposoby zdobywania nowych poziomów, skutki urazów fizycznych i psychicznych, oraz efekty wypaczenia naszego charaktera przez tajemnicze minerały. Doktor z Brimstone ostrzega: długotrwały kontakt z Dark Stones powoduje mutacje i chorobę umysłową! Tak, tak... możemy ulec mutacjom. A co sobie wyobrażaliście? Zgarnąć looty do sakwy, spieniężyć w mieście i na powrót ruszyć szabrować biedne potwory? Po zdobyciu 5-tego żetonu deprawacji, nasza postać rzuca kością i sprawdza wynik w tabeli mutacji.
Podręcznik ten zawiera również wszystkie misje których możemy się podjąć. Każda z nich jest opatrzona klimatycznym wstępem. Uwięzieni w kopalni, zaginięcie farmera, zamknięcie portalu, ekspedycja do krainy lodu - to tylko niektóre z nich.
Oczywiście w czasie podróży również mogą nas spotkać różnego rodzaju niespodzianki i przygody" a to zostaniemy napadnięci (jak na Dziki Zachód przystało), to znów spadnie na nas z nieba deszcz mięsa i flaków (dosłownie), napotkamy szczątki wozu, konwoje, albo natkniemy się na sztorm lub płonącą farmę. Shadows of Brimstone daje nam doprawdy olbrzymi wachlarz przygód. Na każdym kroku.

Przeróżne niespodziewajki na które natkniemy się w czasie naszych przygód

Schodząc do podziemi jeden z graczy ma za zadanie trzymać starą latarnię i co turę wykonywać specjalny rzut 2 kostkami, mający na celu powstrzymanie Ciemności. Rezultat porównujemy z planszetką na której zaznaczamy jak głęboko zapuściliśmy się do wnętrza kopalni, a także gdzie znajduje się Ciemność. Ciemność, czy też Mrok, będzie się starać wydostać z kopalń na światło dzienne. Jeśli do tego dopuścimy, automatycznie przegrywamy. Doprowadziliśmy do katastrofy i pozwoliliśmy Złu na dobranie się do skóry biednym mieszkańcom Brimstone.

Na nudę w grze nie będziecie mogli narzekać! Oj, jest co robić!

Co każdy szogun o walce wiedzieć powinien
Zarówno kopalnie, jak i inne światy, roją się od tabunów paskud. Korzystając z naszego ekwipunku w postaci lasek dynamitu, noży, rewolwerów, strzelb, brzytw a czasem i gołych pięści, musimy stworom nabić kilka guzów i pokazać kto w Brimstone tak naprawdę rządzi. Czynimy to poprzez rzuty kostkami i porównywanie z naszymi statystykami. Jeśli nasza wartość Walka wynosi 2, oznacza to, że w walce wręcz zadamy 2 ciosy, gdzie za każdy rzucimy kostką sześciościenną. Następnie porównujemy wynik z naszą wartością Trafienie, np. 4+, które oznacza że udało nam się trafić celu jeśli na kostkach lub kostce padł wynik od 4 w górę. Następnie wykonujemy rzut na obrażenia i odejmujemy od niego Obronę potwora. Rezultat określa obrażenia które zadaliśmy potworowi. W przypadku małych stworów takich jak Pająki Pustki najczęściej cios kończy się zgonem przeciwnika i zarobieniem doświadczenia. Kiedy z kolei walczymy z mocniejszym stworem, sprawa już nie jest taka prosta. Większe maszkarony mają już na swojej karcie bardzo nieprzyjemne dla naszych bohaterów zdolności. Wspomnę również o potężnym Goliacie, który jest prawdziwym rzeźnikiem, odpornym na krytyki, wzbudzającym panikę i atakującym wszystkich jednocześnie. Ponadto większe potwory nie będą stały w kolejce jeśli maluchy zabarykadują im drogę. Ot wejdą między nich na siłę przestawiając i taranując swych mniejszych kompanów. Prawdziwe kłopoty zaczynają się kiedy do walki wejdą elity oraz brutale. Wtedy dopiero zaczyna się karnawał rzeźników na którym fontanny krwi tryskają aż pod sklepienie.

Oj, będzie ciężko...

W czasie walki obowiązuje szereg dodatkowych zasad o których trzeba pamiętać. Rozstawianie potworów na planszy oraz ich ruch rządzą się swoimi prawami i mogą początkowo sprawiać nieco problemów, jednak z czasem wszystko będziemy ustawiać mechanicznie i z precyzją. Wszystko to dlatego, że do walk dochodzi całkiem często i czasami - niestety - trwają dość długo. Przygotujcie się na to, że kostkami będziecie rzucać baaaardzo często. Przeciwnicy turlania mogą się nieco zirytować.
Nasze postacie mają w rękawie niejednego asa. Oprócz chowanych na czarną godzinę lasek dynamitu jesteśmy w posiadaniu specjalnych żetonów Odwagi, któe pozwalają nam dokonywać heroicznych czynów. Używać ich będziemy przy korzystaniu z wielu umiejętności, lub aby przerzucić kości za jakiś rzut który nam się nie spodobał. Jeszcze jedno zastosowanie Odwagi, to usunięcie jednej z kart Narastającej Grozy. Te karty mają prawdziwie paskudne efekty i należy ich unikać za wszelką cenę.
Szczęśliwie dla posse, istnieje zasada pozwalająca wycofać się z misji, jeśli stwierdzimy że nie podołamy. Rzecz jasna, nie otrzymamy wówczas nagrody za wykonanie misji, ale przynajmniej ocalimy skóry bohaterów i nie narazimy ich na niepotrzebne kontuzje, mutacje i urazy psychiczne.

Sześć rodzajów potworów, każda z nich ma 2 wersje (zwykłą i ulepszoną)

Łyżka dziegciu
Shadows of Brimstone: City of the Ancients nie uchroniło się od 3 rzeczy które uniemożliwiają wystawienie grze oceny idealnej, czyli 10. Pomijam dziwny pomysł z rzucaniem kostką za ruch, gdyż w regułach wrzucono alternatywny sposób poruszania się (z którego i my korzystamy). Mianowicie zamiast rzucać, możemy się poruszyć o max. 4 pola.
Pierwsza rzecz która potrafi zniechęcić, czeka nas po otwarciu pudełka. Aby móc zagrać, musimy wcześniej zopatrzyć się w nożyk lub nożyczki do cięcia plastiku i dużo cierpliwości. Wszystkie figurki trzeba powycinać z szablonów i posklejać ze sobą różne ich elementy.
Druga sprawa, to ilość rzutów kośćmi. Rzucać będziemy nader często, a walka to prawdziwy festiwal turlania. Dla wielu osób nie będzie to stanowić problemu i przyznam, że nam jeszcze się to nie znudziło. Tak czy inaczej, wspomnieć o tym należy.
Powód trzeci to losowość i brak jakiejś większej decyzyjności podczas walki. Głównie w pierwszej fazie gry, kiedy nie dysponujemy wieloma zdolnościami.

Strona z rozwojem postaci rewolwerowca

Graj muzyko!
W pudełku z grą znajdziemy oryginalny soundtrack na którym znajdziemy kilkanaście klimatycznych melodii, rodem z Dzikiego Zachodu. Świetny dodatek, jeśli mnie zapytacie, ale Flying Frog zdążyło nas już do tego przyzwyczaić. Przesłuchałem dokładnie wszystkie utwory na płycie i powiem tak: kilka melodii kapitalnych i wpadających w ucho, a przy tym nie nużących. Reszta jest ot, taka sobie. Nie irytują, ale i nie tworzą jakiegoś niesamowitego klimatu. Przygrywają zwyczajnie gdzieś w tle i jako dodatek idealnie spełniają swą rolę. Z pewnością docenić trzeba fakt ich dołączenia do pudełka, choć znam graczy którzy nie lubią takich dodatków, uważając je za wrzucane na siłę. Nam się spodobały i chętnie zanurzamy się w świat Brimstone przy akompaniamencie westernowych skrzypek.

Pole gry tworzymy łącząc wielkie puzzle planszy (uwaga: zajmują dużo miejsca!)

Gra w trybie solo
Na samym początku mojej przygody z SoB zagrałem kilka partii samotnie, by zapoznać się z zasadami. Moja rada jest taka: unikajcie gry jedną postacią. Jeśli nawet chcecie zagrać sami, weźcie co najmniej 2 postacie do kontroli. Dwukrotnie zdarzyło mi się zginąć, będąc osaczonym przez potwory. Po części był to też niezwykły pech, gdyż w jednej z rozgrywek wylosowałem najgorsze karty jakie mogłem, ucieczka mi się nie udawała, a na polu na którym stałem, dodatkowo wylosowałem kartę Ciemności która zesłała tam trujące opary. To nic, że grając samotnie mamy aż 2 żetony Reanimacji które przywracają nas do pełni sił. Jeśli rzuty nam się nie udają i nie mamy kompana przy boku który mógłby nas wspomóc w walce, a potwory siekają nas aż wióry lecą - wówczas padniemy. No i padać będziemy całkiem często w początkowych etapach gry.
Grając we 3 i 4 osoby, jest już o wiele lepiej. Możemy jakoś sensownie rozlokować nasze postacie na planszy, a jedna postać nie skupia na sobie ataku wszystkich możliwych potworów.

Przygody, doświadczenie i łupy - RPG pełną gębą!

Radość z gry
Największą zaletą gry jest klimat i epickość. Lokacji, zdolności, żetonów i kart, a tym samym możliwości jest tutaj cały ogrom. Na szczęście reguły gry zostały tak zgrabnie opracowane, że perfekcyjne opanowanie ich zajmie Wam raptem jeden wieczór. Już w tym momencie mogę stwierdzić, że "Shadows of Brimstone"  klimatem bije na głowę wszystkie inne gry przygodowe. Jest to najwierniejsze odzworowanie gry RPG jakie kiedykolwiek pojawiło się na planszy. Grałem we wszystkie najbardziej znane i wielkie przygodówki oraz gry fantasy. Takiego klimatu nie ma NIGDZIE. Nawet jeśli nie włączycie płyty z muzyką, samo oglądanie rysunków w czasie niepewnego stąpania po kopalnianych chodnikach, przetykane zdobywaniem doświadczenia, odnajdywaniem przedmiotów i z tak mocno erpegowymi kartami postaci, składa się na fenomenalną, kipiącą niepowtarzalnymi momentami rozgrywkę. Nie wierzyłem do końca Marco z BGG, kiedy zachwalał grę pod niebiosa. Moje zdziwienie rosło w siłę, kiedy do grona dołączali inni recenzenci którzy twierdzili że "SoB" jest niepodważalnie grą genialną. No cóż, zagrałem, oceniłem i przyznam, że w 95% mieli rację. Najlepiej zarekomenduję ją tymi słowami: jest to jedyna gra w którą moi gracze mają ochotę grać bez względu na porę dnia, przyjeżdżając do mnie tuż po pracy (jadąc w jedną stronę blisko godzinę czasu). O kolejne rozgrywki jestem pytany niemal codziennie. Ta gra uzależnia. Poważnie. Ta gra cholernie uzależnia. Kiedy w nią nie grasz, myślisz o niej. Kiedy grasz, jesteś w planszówkowo-erpegowym raju! Nie jestem w stanie opisać wszystkich akcji które można wykonać w grze. Aby to uczynić, trzeba by napisać książkę. Epickość, klimat i bardzo ciężkie pudło z masą komponentów - oto Shadows of Brimstone.

Jeśli zastanawiacie się nad kupnem, ale zamiast kopalń wolelibyście przemierzać bagna, zaopatrzcie się w Shadows of Brimstone: Swamps of Death. Jest to zestaw podobny do City of Ancients, posiada jednak inne potwory, sporo nowych kart, postacie, nowe kafle tworzące planszę oraz figurki postaci.

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Flying Frog Productions za udostępnienie gry do recenzji!



Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 1-4
Czas rozgrywki: 120 min.


3 komentarze:

  1. WOW. Mega wyglada!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się nad zakupem Shadow... lub Imperial Assault i powiem szczerze, że jestem w ogromnej kropce :/ . Jak wygląda sprawa z regrywalnością i powtarzalnością Shadows? Grałeś może w IA by móc dać jakies porównanie?
    Z góry dziękuję za odpowiedź ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aby była jasność, odpowiedź zostałą już udzielona wcześniej na FB ;)
      Jeśli chodzi o regrywalność, to dzięki wielu możliwościom rozwoju postaci, oraz losowo układanej planszy i wielu rzeczom do zrobienia w mieście jest ona spora :) Brakuje tylko trochę większej liczby potworków.

      Usuń