poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Dead of Winter: A Crossroads Game - recenzja gry

Mroźny wicher smaga po twarzach grupkę otulonych szalami postaci. Brną przez zaspy, zmierzając powoli w kierunku opuszczonego szpitala, ozdobionego wielkimi soplami lodu. Po kilku chwilach docierają do drzwi wejściowych. 
Nagle, z pobliskiej uliczki wyłaniają się dwa smętne truposze, najwyraźniej zwabione odgłosem ochrypłej muzyki wydobywającej się z zamieszczonych na ścianie głośników. Targane wiatrem zombiaki z uporem człapią w kierunku niczego nie świadomych ludzi majstrujących przy kłódce zamkniętych drzwi wejściowych. 
Jeden z ludzi widzi zbliżające się niebezpieczeństwo, lecz - o dziwo - postanawia nie informować o tym swoich towarzyszy. Zamiast tego powoli odsuwa się na bok, by po chwili zniknąć w tumanach coraz mocniej sypiącego z nieba śniegu.
Nagły krzyk przeszywa mroźne powietrze. 
Zasypane stopnie prowadzące do bocznych drzwi szpitala zostają zbryzgane karmazynową cieczą tryskającą z rozerwanych gardeł. W oczach dwójki nieszczęśników gasną ostatnie iskierki życia. Ostatnią rzeczą jaką widzą są przegniłe zęby chodzących trupów. 
I grube płaty śniegu obsypujące obficie ich zamykające się powoli powieki.
Witajcie w świecie gry Dead of Winter.

Czy tłumy graczy słusznie zachwycają się nad tym tytułem?

Świat gry Dead of Winter nie jest przyjaznym miejscem. Podejrzliwość, oskarżenia i nieustanne oglądanie się za swoje plecy - to rzeczy których nie zabraknie podczas każdej rozgrywki w tę wyśmienitą, przepełnioną mrocznym klimatem grę. Dead of Winter to tytuł oszroniony atmosferą niepewności, uderzający nutami atawistycznych lęków i pragnień. Jest to gra quasi kooperacyjna, a nasza czujność nie może być uśpiona ani na moment. Zdrajca - jakże popularny ostatnio motyw w planszówkach - pojawia się i tutaj. Jeśli oglądaliście serial The Walking Dead, wiecie, iż każda postać kieruje się swoimi motywami i często oprócz dobra i wspólnego celu grupy, kieruje się swoimi osobistymi pobudkami. Tak też się dzieje w przypadku Dead of Winter.

Jeśli przyjrzycie się postaciom, okaże się że ich twarze wyglądają bardzo znajomo

Wcielając się w grupę ludzi o różnorakim pochodzeniu i profesji, staramy się za wszelką cenę przetrwać. Będąc osaczonym zewsząd przez hordy napierających chodzących trupów, zadanie to nie jest wcale łatwe. Po zapoznaniu się z celem głównym, każdy gracz otrzymuje kartę na której widnieje jego cel prywatny, który może momentami kolidować, czy też utrudniać osiągnięcie pierwszorzędnego zadania grupy. Wymusza to na graczach momentami bardzo podejrzane zachowanie. "Hej, dlaczego wybierasz się na przeszukiwanie sklepu, skoro musimy utłuc 2 zombiaki? Co ty wogóle robisz z tym żarciem?!".
Naszym głównym obszarem gry będzie plansza będąca bazą główną. To tutaj rozpoczynamy rozgrywkę i ustawiamy tekturowe figurki postaci które będziemy kontrolować.
Gra toczy się na przestrzeni rund, w czasie których będziemy wyznaczać naszym woźnym, drwalom i burmistrzom różne zadania.

Eksploracja różnych zakątków miasta pozwoli nam zdobyć bardzo przydatne przedmioty

Tuż obok planszy głównej rozmieszczone są planszetki z sześcioma lokacjami: stacja paliw, posterunek policji, szpital, biblioteka, spożywczak, oraz szkoła. To właśnie tam będziemy mogli wysyłać dzielnych szabrowników w poszukiwaniu pryzów. Każda lokacja ma swój osobny stos kart, właściwy dla danego miejsca. W tenże sposób na posterunku policji najprawdopodobniej znajdziemy broń, w bibliotece książki i plany budynków, a w spożywczaku jedzenie i przedmioty użytkowe. Oprócz przedmiotów, od czasu do czasu natkniemy się na bezbronnych ludzi, których możemy zabrać ze sobą do schronienia. Jeśli to zrobimy, zyska na tym nasze morale (ważny czynnik, który będzie się nieustannie zmieniał w czasie gry), ale będziemy mieć kolejne gęby do wyżywienia. Dead of Winter nieustannie zmusza nas do dokonywania trudnych wyborów, gdzie właściwa ścieżka postępowania nie jest wcale taka jasna.

Przygotujcie się na sporo roboty przy wtykaniu figurek w podstawki

Świetnym elementem gry jest olbrzymi stos kart rozdroży. Będą one uaktywniane przez innego gracza w momencie gdy spełnią się określone przez grę warunki, np. w momencie kiedy zdecydujemy się ruszyć na przeszukiwanie szpitala, inny gracz przeczyta dla nas klimatyczny opis i opisze jakąś sytuację która będzie miała tam miejsce. Naszym zadaniem będzie podjęcie decyzji co zrobimy. Pamiętajmy, że świat został opanowany przez mięsożerne zombi, a warunki atmosferyczne nie rozpieszczają. Poza tym musimy pamiętać nie tylko o zadaniu głównym oraz osobistym, ale o morale, topniejącym pożywieniu w składziku oraz o poziomie czystości naszego azylu. Jak to poziomie czystości?! Ano tak, że inwazja zombie inwazją zombie, ale ludzie swoje potrzeby mają i w bałaganie żyć nie chcą. Jeśli poziom śmieci przekroczy określony poziom, morale również zacznie spadać.

Esencja Dead of Winter - karty rozdroży

Otaczające nas zombiaki wnet wyczuły świeże mięso które skryło się za czterema ścianami i przebierając swymi przegniłymi odnóżami pośpieszyły w kierunku naszego schronienia. Cóż zatem robić? Trzeba się barykadować! To jedna z dostępnych dla nas akcji, którą przyjdzie nam wykonywać. Barykadować możemy nie tylko naszą bazę główną, ale i lokacje zewnętrzne.
Nasze dostępne akcje będą predeterminowane na bazie rzutu tymi małymi niebieskimi kostkami. Ilość kostek uzależniona jest od liczby kontrolowanych przez nas postaci w grupie (każdy gracz ma swoją własną grupę). Kostkami, a właściwie rezultatami które na nich padną, będziemy opłacać niektóre z akcji. Jeśli spojrzycie na kartę dowolnej postaci zauważycie w górnym prawym rogu 3 oznaczenia. Pierwsze określa autorytet jaki ma postać, dwa poniższe to walka oraz przeszukiwanie. Jeśli chcemy aby nasza postać zaatakowała lub przeszukała, a ma przykładowo obydwa atrybuty na 3+, musimy użyć kostki na której wyrzuciliśmy minimum 3 oczka aby móc tę akcję wykonać. Proste, łatwe i przyjemne.

Rezultat na czerwonej kości to największy koszmar graczy Dead of Winter

Zmorą graczy jest natomiast kość czerwona z mrożącymi krew w żyłach oznaczeniami (ząbek!). Będziemy jej używać za każdym razem kiedy wyślemy naszą postać w teren, będziemy brać udział w walce, lub w jakikolwiek inny sposób wystawimy się na możliwość zaatakowania przez truposzy. Rezultat na czerwonej kości może równać się zadaniu nam obrażenia, odmrożeniu lub ugryzieniu przez zombiaki. Tej ostatniej ewentualności chyba nie trzeba tłumaczyć nikomu. Konsekwencje są bardzo przykre. Każda nasza postać która zginie, to nie tylko jeden członek grupy mniej, ale i utrata morale wszystkich w naszej bazie. Kiedy morale spadnie do 0, przegrywamy.
Jeśli myślicie że to koniec nieszczęść dla starających się utrzymać przy życiu przetrwańców, to jesteście w błędzie. Do akcji wkraczają bowiem karty kryzysów, które trzeba koniecznie powstrzymać. Jeżeli ta sztuka nam się nie uda, czekają nas niemiłe skutki naszej opieszałości.

Gra nie wymaga przesadnie dużej ilości miejsca

Momentami zadanie główne wydaje się być bardzo proste, jak np. misja początkowa. Pamiętać jednak musimy, że aby wygrać, musimy zrealizować nie tylko zadanie główne, ale i nasze prywatne.
W czasie rozgrywki w Dead of Winter będziemy mogli oskarżyć innego członka naszej społeczności o bycie zdrajcą, jeśli jego zachowanie budzi wątpliwości. Po udanym głosowaniu, taki delikwent zostaje wypędzony z bazy. Tu jednak gra dla niego się nie kończy. Ba! Stworzono nawet specjalny deck kart dla takiego gracza.

Wielkość tego tytułu stanowią fenomenalne karty rozdroży, niesamowita atmosfera, genialne wykonanie komponentów, z designem pudełka włącznie. Tutaj wcale nie przeszkadza brak plastikowych figurek. Napięcie, wyścig z czasem, wzajemna podejrzliwość, świetna, acz prosta mechanika. Dead of Winter to gra, która zapewnia niepowtarzalne momenty. Każda partia kończy się dyskusjami, momentami "wow!", rozpamiętywaniem sytuacji i podejmowanych decyzji. Cieszy olbrzymi deck kart rozdroży, dzięki któremu mamy multum sytuacji, i opcji postępowań do wyboru.
Ta gra aż prosi się o dodatki. Więcej kart, więcej postaci, nowe lokacje!!! Jak zapowiedziało Plaid Hat Games na stronie BGG, pierwszy dodatek już jest w trakcie tworzenia, więc możemy być dobrej myśli.

Lada dzień gra ukaże się w języku polskim, jako Martwa Zima, dzięki Cube - Factory of Ideas. Jeśli jeszcze zastanawiacie się czy grę kupić, mam nadzieję że mój tekst pomoże Wam w dokonaniu wyboru. Jedynie słusznego, czyli kupna tego tytułu! Gwarantuję, że rozgrywki będziecie długo pamiętać, a emocje macie gwarantowane. Przyznam, że początkowo podchodziłem do gry z pewna dozą nieufności, a pierwszą partię rozpocząłęm na totalnym wyzerowaniu emocjonalnym, czekając co ta gra sobą zaprezentuje. Efekt przeszedł moje oczekiwania! Gra się bosko!
Lubicie gry z elementami fabularnymi, zmuszające do podejmowania trudnych decyzji? Nie ma potrzeby szukać dłużej! W Dead of Winter trzeba zagrać choć raz, by przekonać się o świetności tej cudownej planszówki. Gra wbiła się przebojem do mojej TOP10 i nie sądzę aby miała ją szybko opuścić.

Unboxing gry znajdziecie TUTAJ.


Wiek: od 13 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 100 min.










2 komentarze:

  1. Wygląda naprawdę obiecująco. Rozdroża kojarzą mi się trochę z random encounterami z Falloutów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też można by je porównać :) Świetnie, że tych encounterów jest mnóstwo. Dużo czytania budującego klimat, dużo przygód, dużo decyzji do podjęcia.

      Usuń