niedziela, 9 sierpnia 2015

Z cyklu ZŁE GRY: "The Suicide Bomber Card Game"

Są takie gry, gdzie sam tytuł mówi nam niemal wszystko czego możemy się spodziewać. Nie inaczej jest w przypadku karcianki The Suicide Bomber Card Game. Wydana w 2003 roku przez Bucephalus Games, dostępna jest aż do dnia dzisiejszego w przeróżnych zagranicznych sklepach internetowych.
Cenowo prezentuje się bardzo zachęcająco, toteż przeglądając kilka recenzji gry postanowiłem sprawdzić czy mamy do czynienia z grą solidną, czy potworkiem stworzonym w Paincie przez jakiegoś napaleńca.

Okładka raczej nie zachwyca

Karty dzielą się na 2 rodzaje: bomb oraz miasta. Każdy gracz otrzymuje po 5 kart bomb na rękę. Na środek stołu umieszczamy 5 odsłoniętych kart miasta, z których każda ma swoją "zdolność" specjalną. Całkowity obszar gry to 3 rzędy kart (każdy rząd to max. 5 kart, gdzie początkowa piątka to rząd środkowy). Na początku tury odsłaniamy 2 karty miasta i umieszczamy ja w dowolnych miejscach obszaru gry. Następnie ciągniemy na rękę 1 kartę z talii bomb, po czym przemieszczamy 2 karty istot będące na stole - przesuwając je na boki lub zamieniając z innymi sąsiadującymi kartami. Zasada jest taka: przesuwać możemy wyłącznie karty istot. Karty budynków muszą pozostać na miejscu.

Cartoonowa grafika wielu może przypaść do gustu

Ostatnią akcją tury w The Suicide Bomber Card Game jest podłożenie bomby naszemu samobójcy (!). Czynimy to poprzez wsunięcie jednej z naszych kart bomb pod dowolną istotę, skierowując fragment rewersu w naszą stronę, co pozwala zidentyfikować bombę jako naszą. Na początku każdej tury (oprócz pierwszej) na kartach wszystkich bomb zostaną umieszczone specjalne znaczniki. Znaczniki odliczają czas do wybuchu. Każda karta bomby ma na sobie podaną cyfrę która określa ilu znaczników potrzebuje do eksplozji, oraz strzałki określające które sąsiadujące karty zostaną zniszczone. Po wybuchu, wszystkie karty które zniszczyliśmy - łącznie z kartą bomby - zostaną usunięte z gry, a my otrzymujemy za nie punkty.

Piesek samobójca przenoszący bombę?!

Wbrew pozorom gra nie jest wcale tragiczna, o czym świadczą pochlebne recenzje. W zasadzie niemal wszyscy recenzenci ocenili grę bardzo pozytywnie. Chwalą przede wszystkim sporą dawkę czarnego humoru, oraz sporo kombinacji i możliwości taktycznych podczas podkładania bomb.  Wykonanie kart jest solidne a i grafiki mają swój urok (podobne do naszego rodzimego Wiochmen Rejsera). Zaniżona ocena na BGG to podejrzewam przede wszystkim osoby którym przeszkadza tematyka . Pamiętajmy jak sporo osób - zwłaszcza w USA - podchodzi do zamachów bombowych. Nawet jeśli twórcy The Suicide Bomber Card Game na odwrocie pudełka potępiają zamachy, to trudno osobom którzy stracili w ten sposób swoich bliskich lub znajomych zaakceptować fakt istnienia takiej gry.

Źródło: BoardGameGeek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz