czwartek, 17 września 2015

Big Badaboom - recenzja gry

Goblini Władca jest wściekły! Wszystkie rasy odkryły już tajemnicę konstrukcji bomb, poza szlachetnymi goblinami. Dalej tak być nie może! Werbunek przymusowych goblinich ochotników załatwia sprawę. W ten sposób lądujesz w podziemiach, razem z grupką innych obsmarkanych ze strachu pobratymców. Cel jest jeden - rozszyfrować co sprawia że bomby wybuchają. A wszystko to metodą prób i błędów. Jesteście wybrańcami - pierwszymi goblińskimi inżynierami-saperami. Nie bójcie się jednak zielonoskóre pokraki - wasz Pan jest potężnym nekromantą i w razie wpadki zostaniecie łaskawie wskrzeszeni. Oczywiście tylko po to, aby w trybie natychmiastowym powrócić do swojego arcyważnego zadania!

Bombowe opakowanie z grą!

Big Badaboom to gra karciana, w której musicie wczuć się w role majstrujących przy bombach goblinów. Ci, którym uda się rozszyfrować tajemnice konstrukcji tych urządzeń i wyciągną mechanizm odpalający, a przy tym wyjdą z tej kabały żywo, otrzymają nagrodę (w złocie rzecz jasna). Nieszczęśnicy którzy zostaną wysadzeni w powietrze, otrzymają ponowną szansę na i możliwość kolejnej próby rozbrajania. Najlepszy gobliński saper, który zgromadzi 10 złotych monet, będzie w stanie przekupić trolle pilnujące wyjścia z podziemi.

Co bomba skrywa w środku

Rozgrywkę możemy rozpocząć bardzo szybko, po zapoznaniu się z krótką i precyzyjnie napisaną instrukcją. Trochę szkoda, że jest to instrukcja składana, a nie w formie małej książeczki. Cóż, zapewne spowodowane to było po części niewielką liczbą miejsca w środku pudełka. 
Samo opakowanie prezentuje się kunsztownie, elegancko i jakże klimatycznie. Dla kolekcjonerów nietypowych pudełek z grami będzie nie lada gratką. Na półce wygląda to doprawdy odlotowo!
Oprawa graficzna co prawda nie zwala z nóg, ale w tę grę wpasowuje się idealnie. Rysunki są w większości zabawne i świetnie do goblińskiej rasy pasują.
W pudełku znajdziemy również zestaw plastikowych monet, co jest kolejną miłą niespodzianką.

Uzbrajamy bombę!

Na samym początku gry wybieramy jedną, losową kartę bomby i dołączamy do niej odpowiednią liczbę kart mechanizmów. Te ostatnie są niewidoczne dla graczy a tajemnicy konstrukcji będziemy poznawać w miarę upływu gry.
Każdy z graczy dostaje na rękę 4 karty, którymi będzie mógł bezpośrednio wpływać na przebieg rozgrywki. Tura gracza składa się z 6 faz, jednak w praktyce często nie będziemy w stanie dotrwać do fazy trzeciej, albowiem generalnie gra będzie przypominać wyrywanie sobie nawzajem bomby lub odrzucanie jej do swych konkurentów przy użyciu specjalnych kart. Jeśli będziemy podejrzewali, że bomba lada moment eksploduje, będziemy naturalnie starali się trzymać od niej z daleka. Z drugiej strony będziemy mieć szansę aby przy bombie nieco pomajstrować i zamienić niektóre mechanizmy, np. na zdechłego szczura lub drut kolczasty (pomysłowość goblinów nie zna granic). Wymiana mechanizmów czasami pozwoli nam uniknąć skutków wybuchu, a czasami wprost przeciwnie - zwiększając siłę eksplozji.

Karty sztuczek - nasz główny arsenał

Niektóre z kart które będziemy zagrywać mają na spodzie sekretny cel. Wypełnienie go będzie się wiązało z dodatkową premią w postaci złota.
Ciekawym elementem gry są kart wskrzeszeń. Za każdym razem kiedy któryś z graczy zostanie przywrócony do życia przez Gobliniego Władcę, zostaje obdarzony jedną z takich kart. Efekty na takich kartach są do siebie zbliżone i wpływają na zachowanie graczy. Przykładowo: karta histeryczny śmiech nakazuje graczowi który ją posiada zanosić się obłąkańczym śmiechem za każdym razem gdy bomba wędruje do innego gracza, język w policzku oznajmia nasz nowy sposób mówienia (spróbujcie sami!), jeszcze inna karta to przymus chowania się pod stół ilekroć ktoś usunie jakiś mechanizm z bomby. W odpowiednim towarzystwie jest przy tym kupa śmiechu, jednak sporo osób nie lubi tego typu zabaw.

Karty gadżetów, zmieniające efekty eksplozji

Smuci nieco niewielka liczba kart gadżetów. Schodzą one z talii bardzo szybko i w odpowiednich warunkach zapewniają spory bonus osobie która ją zagrywa. W dodatku mają one zupełnie inny rewers niż karty sztuczek, przez co nasi przeciwnicy wiedzą jakiego rodzaju karty mamy na ręce.

Big Badaboom nie jest żadną wyszukaną taktyczną rozgrywką, lecz losową grą imprezową, a dobra zabawa jest uzależniona od osób z którymi przyjdzie nam zagrać. Notabene, karty wskrzeszeń nadawałyby się odealnie do innej gry traktującej o goblinach, a mianowicie Tak, Mroczny Władco (Aye, Dark Overlord). 

 Prawdziwie goblińskie karty :)

Są osoby którym nigdy nie zaproponowałbym partii w Big Badaboom, bo wiem, że nie bawiliby się przy niej dobrze. Jeśli ktoś boi się, że zrobi z siebie pośmiewisko przez karty wskrzeszeń - będące niejako sercem tej gry - można z nich zrezygnować. Niektórzy bawią się przy tej grze wspaniale, inni nie trawią tego rodzaju rozrywki (sam należę do tej pierwszej grupy i nie pogardzę partią od czasu do czasu).
W zasadzie najlepiej gra sprawdza się jako imprezowy przerywnik, przeznaczony na późniejszą część wieczoru, kiedy atmosfera jest już luźniejsza. Pamiętajmy jednak aby mieć odpowiednie towarzystwo.

Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 3-5
Czas rozgrywki: 30 min. 


1 komentarz:

  1. Mnie sie gralo calkiem niezle. Troche za duzo losowosci, wiec jak ktos nie lubi to radze unikac. Ale atmosfera fajowa :D

    OdpowiedzUsuń