piątek, 9 października 2015

Boost! - recenzja gry

Po przyjrzeniu się grze Boost!, szybko dostrzec można podobieństwa do imprezowego hitu - Dobble (recenzja Dobble Kids). Podobna jest nie tylko rozgrywka, ale i format kart, instrukcja oraz wygląd pudełka z grą. A zatem, czy Boost! jest jedynie klonem, żerującym na popularności świetnego poprzednika, czy może warto bliżej przyjrzeć się temu tytułowi?
Zapraszam do recenzji.

Moda na metalowe pudełeczka trwa

Zacznijmy od pudełeczka z grą. Słowa które cisną mi się na usta, gdy myślę o opakowaniu Boost!, to "świetne" i "kłopotliwe". Świetne, ponieważ pudełko jest niczym cukierek, którego przed zjedzeniem mamy ochotę pooglądać i podotykać. Rewelacja dla młodszych graczy i piękny dodatek na półeczkę do dziecięcego pokoju (i nie tylko). Do tego pancerne pudełko wspaniale zabezpiecza zawartość. Mowy nie ma o żadnych przypadkowych wgnieceniach czy otarciach (chyba, że będziemy tłuc w nie młotkiem). Jednocześnie jest to sprawa dość kłopotliwa, kiedy takich pudełeczek uzbieramy nieco więcej. Sensowne poukładanie ich na półce na zasadzie jedno na drugim, jest niemal niemożliwe. Ratunkiem są tutaj odpowiednie regały, lub półeczki z możliwością dostosowania odstępów między poziomami.

Śliczne, kolorowe grafiki i solidne wykonanie kart

Okrągłe karty to powtórka tego z czym mieliśmy przyjemność obcować przy Dobble. Świetnie trzyma się je w dłoniach i tasuje. Nawet dzieci nie mają większych problemów.
Grafiki na poszczególnych kartach prezentują elementy z 10 różnych kategorii, takich jak: biżuteria, zabytki, potwory, zwierzęta, itp. W zestawie znajdziemy również ściągę jaka karta pasuje do której kategorii, tak aby uniknąć nieporozumień i wątpliwości.
Istnieje kilka trybów rozgrywki. W tym najpopularniejszym, zadaniem graczy będzie jednoczesne odsłonięcie jednej ze swoich kart - uprzednio rodzielonych po równo wszystkim uczestnikom zabawy - i dopasowanie tych par które do siebie pasują, spośród wszystkich wyłożonych na stół. Dopasowanie polega na wskazaniu dwóch kart i głośnym oznajmieniu kategorii.

Boost!owe kategorie

Jeśli widzimy na stole - dajmy na to - lwa i żabę, wskazujemy je palcami i mówimy głośno: "ZWIERZĘTA!". Gdy na stole nadal znajdują się kolejne pary, a inni gracze ich jeszcze nie zauważyli, możemy zgarnąć dodatkowe punkty (karty zabieramy do siebie, na osobny stosik punktowy).  W przypadku jednoczesnego wskazania przez dwóch graczy, dzielą się oni kartami.
Podczas gry może zapanować istny harmider, na szczęście wszelkie próby oszustwa są szybko wyłapywane przez innych. Tutaj każdy patrzy na ręce drugiemu. Często walka bywa niezwykle zażarta i liczą się dosłownie ułamki sekund.
Przed pierwszą partią miałem obawy co do chaosu, który może zapanować. Wyobraźcie sobie tuzin dłoni wskazujących różne karty i przekrzykujących się nawzajem graczy. W istocie wszystko sprawdza się podręcznikowo dobrze. 

Problematyczne mogą się okazać 2 kategorie: ciasta i cukierki, których przedstawicieli łatwo ze sobą pomylić. Przed rozgrywką polecam zapoznać się ze ściągą i zobaczyć jaka karta do której grupy należy. Aby ułatwić pierwsze partie - zwłaszcza córce - połączyliśmy obydwie kategorie i nazwaliśmy całość "słodkościami". Uważajcie, bo rysunki potrafią nieźle zmylić, a w ferworze walki możemy zaliczyć np. czekoladowego misia do zwierząt, a kolczyki do cukierków.

Czasami o pomyłkę nietrudno!

Świetna i szybka gra rodzinna, ale przede wszystkim - satysfakcjonująca zabawa dla całej rodziny. W Boost! liczy się szybkość i spostrzegawczość, więc osoby które wolą nieco bardziej spokojną rozrywkę mogą kręcić nosem. U nas gra sprawdziła się wyśmienicie, o czym możecie się przekonać oglądając drugą połowę unboxingu (klikając TUTAJ).
Boost! można porównywać do Dobble, lecz  tutaj mamy bardziej zwariowaną rozgrywkę. Tutaj cały czas coś się dzieje na wszystkich frontach jednocześnie, ręcę śmigają raz w jedną stronę, raz w drugą, a ludzie szybciutko zmiatają karty ze stołu starając się wyprzedzić innych. Bardzo porządny tytuł, idealny na spotkania rodzinne.
Dla utrudnienia polecam zagrać w wariant obcojęzyczny, w którym musimy podawać nazwy kategorii w jakimś innym języku, np. angielskim. Poplątanie języka, jąkanie, ale i mnóstwo śmiesznych sytuacji  gwarantowane!
Super zabawa godna polecenia zarówno dla sześciolatków, jak i ich dziadków.

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa REBEL.pl, za przesłanie gry do recenzji!

http://www.rebel.pl/


Wiek: od 6 lat
Ilość graczy: 2-8
Czas rozgrywki: 10 min.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz