wtorek, 17 listopada 2015

Runebound: porównanie 2 i 3 edycji + unboxing

FFG odkurza kolejny stary tytuł. Tym razem jest to gra Runebound, której druga edycja przyciągnęła całkiem pokaźne grono fanów, a dodatki do dziś są wystawiane za ciężkie pieniądze. 
Druga edycja nie zachwycała mechanizmem walki (niestety bój potrafił przeciągać się w niekończoność). Designerzy ze studia FFG postanowili to naprawić i wprowadzili całkiem nowy, usprawniony system. 

Jeśli chodzi o moje wrażenia po otwarciu pudła, przede wszystkim ogromnym zawodem nowej edycji Runebound są dla mnie kostki. Pierwsza edycja miała dwie kości 10-ścienne, oraz 5 białych kości ruchu. Tym razem dostajemy 5 czarnych kości ruchu - niczym do jakiegoś prototypu - oraz naklejki, które musimy sami nakleić na ścianki. Daję głowę, że FFG niebawem wypuści na rynek śliczne kosteczki które będzie można kupić osobno. Olbrzymi minus za takie praktyki. Miłośnicy pięknych grafik również poczują się zawiedzeni. Druga edycja potrafiła zachwycić fantastycznymi, klimatycznymi rysunkami. Tym razem kart jest więcej, niestety grafik mamy... niewiele, a te które są, użyte już były choćby w Descencie. Szkoda. Bohaterów również ubyło. W podstawce zostało ich jedynie sześcioro. Fakt, że ich figurki są nieporównywalnie lepsze, jednak człowiek może czuć się troszkę zawiedziony.

Wszystkie wizualne różnice (karty, mapę, tokeny, itd.) możecie zobaczyć na poniższym unboxingu.

Pudło pełne niespodzianek (nie zawsze miłych)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz