niedziela, 24 stycznia 2016

Bomb Squad - recenzja gry

W internecie znaleźć można szereg przeróżnych opinii na temat tego tytułu. Jedni nad grą się rozpływają z zachwytu, inni nawet nie chcą jej dotknąć. Skąd takie skrajne reakcje?
Ta kooperacja wymaga ścisłej współpracy między graczami, a najsłabsze ogniwo naszej drużyny może spowodować rychłą przegraną.
Bomb Squad to wybuchowa mieszanka mechanik znanych z takich tytułów jak: Hanabi, Ucieczka: Świątynia Zagłady, oraz RoboRally, a zatem: motyw z zagrywaniem kart których nie widzimy, programowanie naszego ruchu za pomocą kart, oraz licznik określający ramy czasowe rozgrywki.

Bombowe uderzenie od Minstreli!

Jako członkowie grupy odpowiedzialnej za rozbrajanie bomb, weźmiemy udział w szeregu misji, których zadaniem będzie nieszkodliwienie ładunku wybuchowego, oraz uwolnienie zakładników.
Zapomnijcie o arsenale różnorakiej broni. W Bomb Squad naszym jedynym atrybutem będzie niewielkich rozmiarów robot, którego musimy w odpowiedni sposób zaprogramować. Zadanie jest o tyle trudniejsze, że karty odpowiedzialne za ruchy robota, widzą wyłącznie nasi współgracze.

 Instrukcja wcale nie taka tajna i możemy śmiało do niej zajrzeć

Jedna z instrukcji - opatrzona napisem TOP SECRET - zawiera opis wszystkich dostępnych w grze misji, podczas gry druga to zbiór reguł rządzących rozgrywką.
Zanim przystąpimy do pierwszej misji, musimy wcześniej skonstruować mapę. Do tego celu posłużą nam sporych rozmiarów puzzle oraz kafle przedstawiające pole gry.
Tasty Minstrel Games zdążyło już mnie przyzwyczaić do wysokiej jakości komponentów, więc i w tym przypadku zaskoczenia nie było. Solidne, odpowiednio grube żetony i kafelki, eleganckie znaczniki symbolizujące drzwi oraz wskaźniki baterii naszego robota i klimatyczne karty postaci, przypominające mi swoim designem starą kolekcjonerską karciankę - X-Files.

Rodzaje robotów które możemy kontrolować

Każdy z robotów, które będziemy programować, ma 2 wskaźniki baterii: podstawowy oraz zapasowy. Używanie robota wiąże się naturalnie ze spadkiem jej poziomu. Jedną z możliwych akcji w grze jest dla nas właśnie uzupełnienie baterii, tak aby uniknąć uruchomienia zasilania awaryjnego (zapasowego). Będzie to dla nas niekorzystne, a ocena końcowa misji ulegnie zmniejszeniu.
No właśnie - ocena misji. Pod koniec każdej udanej podliczamy wartość punktową, jaką udało nam się uzyskać, a następnie porównujemy zgromadzone punkty z odpowiednią rubryką, aby określić ile gwiazdek udało nam się zdobyć. Motyw bardzo sympatyczny i znany bardziej z gier komputerowych. Dzięki niemu możemy pobijać swoje rekordy i starać się uzyskać lepsze wyniki w przyszłości.

 Konstruujemy pole gry

Misję rozpoczynamy z określoną liczbą kart na ręce (ilość uzależniona od liczby graczy). Karty trzymamy złożone w wachlarz, jednak w ten sposób, abyśmy nie widzieli co się na nich znajduje, czyli skierowane do naszych kompanów. W czasie tury możemy wykonać jedną z czterech akcji:

* Udzielenie informacji - dajemy jednemu ze współgraczy wskazówkę na temat kart które ma na ręce, np. pokazujemy 2 karty i mówimy: "te karty są czerwone", lub "te karty to karty ruchu";
* Ładujemy baterię - odrzucamy jedną z naszych kart i zgadujemy co się na niej znajduje, np. "to karta czerwona" pozwoli nam naładować baterię i 1 poziom, jednak jeśli będziemy chcieli być bardziej dokładni i naładować baterię o 2 poziomy, musimy zgadnąć dokładnie jaką kartę odrzucamy ("to czerwona karta otwarcia drzwi");
* Zaprogramowanie robota - kładziemy jedną z kart tuż poniżej planszy; oczywiście róbmy to najlepiej dopiero po wskazówkach od innych graczy, aby nie zagrywać "w ciemno";
* Uruchomienie robota - bierzemy wszystkie karty które zostały zagrane przez innych, sprawdzamy ich zawartość i ustalamy kolejność w jakiej robot ma wykonać czynności na kartach.

W stresie związanym ze zbliżającym się wybuchem nietrudno o pomyłkę

Zasiadając do Bomb Squad musicie się przygotować na jedno: emocje! O wygranej decyduje umiejętność szybkiego myślenia i zapamiętywania, co nie wszystkim graczom przypadnie do gustu. Zapomnijcie o szachowych rozgrywkach i rozpatrywaniu szeregu kombinacji. Jeśli nie potrafisz podejmować szybkich decyzji, raczej daruj sobie tę grę. Dodatkowo pamiętać należy o liczniku, który nieubłagalnie odmierza czas do wybuchu kolejnych bomb. Wszystko to sprawia, że atmosfera ciągłego zagrożenia i presja upływającego czasu nie opuszcza nas ani na chwilę!

 
Nasza ulubienica - Daphne Dufresne :)

Bomb Squad umożliwia nam również wybranie jednej z postaci, z których każda posiada właściwą sobie umiejętność. Miłym dodatkiem jest również flavor text, dzięki któremu możemy przeczytać krótką notkę z życia danego bohatera. Zachęcam do eksperymentowania z różnymi kombinacjami postaci! Niestety szybko dostrzegliśmy, iż niektóre z nich w porównaniu z pozostałymi nie są zbyt potężne, toteż nigdy nie doczekały się sprawdzenia w warunkach bojowych i do dziś nie wychodzą z pudełka.

Jakość wykonania jak zwykle świetna

Samo programowanie robota do najłatwiejszych nie należy. Karty które są za to odpowiedzialne podzielona są na 4 rodzaje: ruch, otwarcie drzwi, uratowanie zakładnika, oraz rozbrojenie bomby. Dodatkowo, każda z kart występuje w 3 różnych kolorach, np. karta czerwona pozwala poruszyć robotem o 1 pole, poczas gdy dzięki niebieskiej, o 3 pola. Nie zawsze jednak karta niebieska oznacza tę lepszą. Czasami, aby dojść do celu, musimy użyć karty która poruszy robota 1 pole do przodu, co w wypadku niebieskiej jest niemożliwe (musimy przesunąć się dokładnie o tyle pól ile pokazane jest na karcie). 

 Rozszyfruj i zapamiętaj które masz na ręce, a następnie rozsądnie ich użyj!

Czy wspominałem o ograniczeniu komunikowania się między graczami? Ta zasada potrafi nam nieźle skomplikować sprawy. Wyjątkiem jest oczywiście użycie jednej z akcji, jednak pamiętać musimy o zasadach i nie zdradzać dodatkowych informacji. W połączeniu z tykającym zegarem, koniecznością zapamiętania co mamy na ręce oraz co zostało zagrane, a także kontrolowaniem sytuacji na mapie, mamy momentami niezły ból głowy. Akcja, akcja, akcja - tutaj nie ma czasu na nudę i przestoje w grze. Każdy z graczy musi w pełni poświęcić 100% uwagi na to co się aktualnie dzieje.

Zanim grę ropoczniecie, przemyślcie czy macie odpowiednich towarzyszy to rozgrywki? Wiecznym analizatorom mówimy w tym wypadku stanowcze 'NIE'. Po prostu zawalimy przez nich każdą misję (uwierzcie mi, sprawdzone w praktyce!). Jest to jeden z powodów, dla których część graczy Bomb Squad nie trawi.

Wydawca udostępnił za darmo specjalną aplikację odmierzającą czas, którą możemy pobrać na nasze telefony choćby STĄD. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie abyśmy używali zwykłego stopera.

Bomb Squad jest niczym sanki jamajskich bobsleistów - pędzi do przodu i ani myśli zwolnić. Przygotujcie się na wytężenie swoich szarych komórek i szybką, energiczną - a dla wielu stresującą - partię. Gra jest doprawdy świetnie przemyślana i jak mało która potrafi dostarczyć aż takich emocji. Atmosferę rozbrajania bomby i walki z czasem udało się tutaj przemycić bezbłędnie!

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Tasty Minstrel Games, za udostępnienie gry do recenzji!

http://playtmg.com/

Wiek: od 10 lat
Ilość graczy: 2-6
Czas rozgrywki: 10-30 min.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz