sobota, 30 stycznia 2016

T.I.M.E Stories - recenzja gry

Oto gra, która w 2015 roku zawojowała serca wielu planszówkowiczów. Gra o tyle nietypowa, iż jest niejako jednorazowego użytku, przez co regrywalność jest w zasadzie zerowa. Przed nami mocno sfabularyzowana planszówka w której aż roi się od tekstu, przez co mocno przypomina książkę. Jednak w tej "książce" to my będziemy decydować o rozwoju wydarzeń!
UWAGA! Jedyne minispoilery jakie zawiera recenzja dotyczą początkowego setupu i wyglądu pierwszej lokacji w której wylądujemy po przeniesieniu w czasie (czyli pierwszych kilku minut gry), bez ujawniania konsekwencji działań.

Design pudełka powala!

T.I.M.E Stories jest grą bardzo przypominającą obecny numer 1 na liście gier BoardGameGeek, a mianowicie hitowy Pandemic Legacy. Obydwie gry łączy położenie dużego nacisku na warstwę fabularną, dzięki której mamy wrażenie, jakbyśmy byli członkami fascynujących - a zarazem mrożących krew w żyłach - historii. Ten nowy gatunek ma swoich przeciwników, którzy twierdzą iż kupno gry na "jeden wieczór" (lub kilka rozgrywek), jest totalnym nieporozumieniem.

Gra przygodowa... tyle że na planszy

Czym zatem jest T.I.M.E Stories?
Lubicie przygodówki komputerowe w stylu Broken Sword, The Curse of Monkey Island, tudzież klasyki z serii Indiana Jones? T.I.M.E Stories można nazwać właśnie taką przygodówką na planszy.
Pudełko z grą zawiera jedną przygodę, w której graczom przyjdzie przenieść się do 1921 roku i wcielić w pacjentów francuskiego zakładu dla obłąkanych. Z miejsca należy podkreślić godną podziwu oprawę graficzną kart. Prawdziwe mistrzostwo świata! To właśnie po części dzięki grafice, rozgrywka staje się wprost niewyobrażalnie klimatycznym przeżyciem. Przygoda została opatrzona sporą ilością tekstu - bogato opisującego wszelkie miejsca i postacie - idealnie współgrającego z fenomenalnymi rysunkami. Sporo zachwytów i miłych słów, ale przyznać trzeba, że w pełni zasłużonych.

Obłąkańcy, psychopaci, kanibale - oto w kogo możemy się wcielić

Pudełko zostało w ten sposób zaprojektowane, aby gracze mogli zapisać bieżący stan gry (tak jest, istnieje funkcja save'a). Jest to opcja bardzo przydatna w momencie gdy z różnorakich powodów nie możemy kontynuować rozgrywki i chcemy włożyć grę z powrotem do środka. Przyznam, iż nam - jak i zapewne większości graczy - nigdy nie zdarzyło się skorzystać z dobrodziejstw zmyślnego pudełka, jednaj docenić należy fakt istnienia takiej możliwości.
Przegródek jest tu bez liku, ale i liczba żetonów do najmniejszych nie należy. Początkowo trochę odrzucił mnie ich wygląd - podobnie jak i futurystycznej, nijako wyglądającej planszy głównej - jednak pierwsze słowa w instrukcji wszystko wyjaśniły.

Nie zniechęcajcie się wyglądem planszy!

No dobrze, ale jak w to się gra?
Jako agenci specjalni, gracze wysyłani są przez swoją firmę do przeróżnych okresów w czasie i przestrzeni. Tam wcielamy się w jedną z wybranych przez nas postaci i przejmujemy kontrolę nad ich ciałem. Zadania są różne, w zależności od scenariusza (każdy dodatek do gry to osobny scenariusz). W podstawce będziemy rozwiązywać pewną - nie będę spoilerował - zagadkę. Widzicie heksagonalną linię biegnącą przez środek planszy? To linia czasu, będąca naszym największym przeciwnikiem. Wszelkie akcje związane z przemieszczaniem się postaci (i nie tylko), kosztują nas utratę jednostek czasu. Jeśli znacznik czasu spadnie do zera, zostajemy przywróceni do siedziby agencji i przygodę musimy rozpoczynać od nowa. Uzbrojeni jesteśmy jednak w wiedzę, jakiej wcześniej - w pierwszym przeskoku czasowym - nie posiadaliśmy. Dzięki temu wiemy których miejsce należy unikać, a gdzie warto zajrzeć. Oczywiście liczba przeskoków nie jest nieograniczona, a nasz szef może w pewnym momencie się zdenerwować naszą nieporadnością.

Największa zmora w grze - ścianki z czerwonymi czaszkami!

Górny lewy róg planszy głównej to miejsce w którym położymy kart mapy, tymczasem spód, ponumerowany od A do H, stanowi miejsce na które wykładać będziemy karty lokacji. W ten sposób utworzymy swoistą panoramę miejsca w którym aktualnie się znajdujemy. Nasza postać reprezentowana jest przez jeden z czterech drewnianych pionków które stawiać będziemy tuż nad kartami lokacji. Kolejność wykonywania akcji jest bez znaczenia, a do dyspozycji mamy ich kilka i opierają się na eksploracji.
T.I.M.E Stories można śmiało porównać do gry fabularnej, choć bardzo uproszczonej, gdzie rolę Mistrza Gry przejmuje sama mechanika, która będzie nas prowadziła do coraz to nowszych miejsc i pozwalała odkrywać kolejne sekrety.

Pierwsza lokacja jaką ujrzymy w grze po przeskoku czasowym

Prędzej czy później nasza postać znajdzie się w położeniu, które będzie wymagało od niej rzutu kostkami, w celu przetestowania którejś z umiejętności. Tutaj docieramy do miejsca, gdzie zaczyna się robić dość nieciekawie jeśli kostki nam tego dnia nie sprzyjają. Bywa tak, że wystarczy iż zawalimy jeden rzut i nasza postać... ginie. Całe szczęście śmierć postaci nie trwa wiecznie i polega na naszym czasowym wyłączeniu z rozgrywki. Przesuwamy nasz pion o 7 pól w dół na linii czasu i czekamy aż wskaźnik spadnie do tego miejsca, by móc odrodzić się niczym feniks z popiołów i po raz kolejny posiąść ciało jednej z postaci.

T.I.M.E Stories to rasowa gra decksploracyjna

Czy to ciagłe powtarzenie trochę nie nudzi?
Pierwszy przeskok jest niebywale ekscytujący. Chłoniemy każdą informację i staramy zapamiętać wszelkie szczegóły oraz rzeczy z pozoru nieistotne. Tutaj każda informacja może okazać się przydatna, wliczając w to grafiki (o czym mówi także instrukcja). Przychodzi jednak moment w którym jednostki czasu spadają do zera i przygodę rozpoczynamy od początku. Jeśli uda nam się przejść przygodę za pierwszym razem, mamy niebywałe szczęście. Ta gra zakłada, iż za pierwszym razem przejście całej historii graniczy z cudem i niemal na pewno będziecie musieli zaczynać od początku. Są osoby, które nie przyjmą takiej wiadomości z zadowoleniem i zniechęcą do zapoznania z tym tytułem.

WSKAZÓWKA: Przy kolejnych przeskokach nie śpieszcie się i nie próbujcie speedrunować! Nawet jeśli myślicie, że coś wiecie na 100%, zwolnijcie i pomyślcie czy czegoś nie przegapiliście.

Pośpiech jest w tej grze wysoce niewskazany i może doprowadzić do momentu w którym po prostu utkniecie, co może doprowadzić do frustracji i zniechęcenia.

Niezły gagatek z tej naszej Madelaine

T.I.M.E Stories jest jak dobre wino, które trzeba powoli degustować. Osobiście nieco byłem zawiedziony rozwiązaniem zagadki, jednak emocji towarzyszących rozgrywce nie można porównać w zasadzie do żadnej gry w jaką graliśmy. Czytając książkę lub oglądając film, często zastanawiamy się "Co by się stało, gdyby...". Tutaj mamy możliwość własnego pokierowania bohaterami historii i zrobienia tego, na co mamy ochotę. System przeskoków czasowych dodatkowo pozwala nam na cofnięcie się w czasie i naprawienia tego co zrobiliśmy źle. Jedynymi przeszkodami jest tutaj nasza pamięć i... kostki. 

To gra o której niejednokrotnie będziecie rozmawiać po odejściu od stołu. Genialna warstwa fabularna, zapadające w pamięć postacie, wspaniały klimat, fenomenalne wykonanie. A wszystko to w zmyślnie zaprojektowanym pudełku. Nie przeszkadza również fakt, iż gra jest "jednorazowa". Godziny doskonałej rozrywki jakie potrafi zapewnić, stanowią całkowite usprawiedliwienie. Poza tym, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy po jakimś czasie spróbowali obrać inną ścieżkę i starać się powtórzyć przygodę.
Gdyby nie kaprysy kostek, które mogą nas chwilowo wyłączyć z aktywnej rozgrywki, byłoby idealnie.

Przed nami kolejne przygody w świecie T.I.M.E Stories, w których przeniesiemy się do Twin Peaks'owego miasteczka, oraz... do świata fantasy! Zdaje się, że oto do świata gier planszowych zawitał całkiem nowy rodzaj rozgrywki, skupiającej się na snuciu opowieści. Jak widać po licznych zachwytach i pozytywnych recenzjach, graczom taki eksperyment bardzo się spodobał.


Wiek: od 12 lat
Ilość graczy: 2-4
Czas rozgrywki: 90-240 min.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz