niedziela, 10 kwietnia 2016

Fürstenfeld - recenzja gry

Kolejny przedstawiciel gier spod szyldu "chmielu i jęczmienia", czyli jak na handlu z browarem dorobić się własnego pałacu!
Gra niemłoda, aczkolwiek nie do końca w Polsce znana. Tym razem to nie my będziemy prowadzić własną browarniczą działalność polegającą na produkcji złocistego trunku. W grze Fürstenfeld naszym zadaniem będzie jak najbardziej umiejętne gospodarowanie własną ziemią i sprzedaż surowców do rywalizujących ze sobą niemieckich browarów.

Imponujący mięsień piwny!

Handlować będziemy trzema surowcami: wodą, jęczmieniem oraz chmielem. Każdy z nich reprezentowany jest przez odpowiedni drewniany znacznik.
Gracze rozpoczynają grę z małymi planszetkami na których mamy 6 pól, oraz zestawem kart rozwoju. Nasz cel główny to zbudowanie pałacu nim dokonają tego nasi konkurenci. Aby to zrobić musimy zapełnić wszystkie 6 pól na naszej planszetce, kartami pałacu.

Planszetki graczy (jak widać, początkowo co turę otrzymujemy po 1 surowcu)

Karty rozwoju - wśród których znajduje się między innymi 6 kart pałacu - będą losowo trafiały do nas na rękę. Rzecz oczywista, na ręce będziemy zostawiać wyłącznie te najbardziej przydatne. Sęk w tym, że karty odłożone trafiają na spód stosu, tak więc odpowiednie planowanie jest rzeczą nader istotną. W tymże momencie uwidacznia nam się jeden z minusów gry, jakim jest dość irytująca losowość. Jeśli mamy szczęście, na samym początku trafimy na karty dzięki którym szybko rozwiniemy produkcję naszych surowców. Jeśli nie, no cóż, nasz start nie będzie tak imponujący i zostaniemy nieco w tyle.

A oto i czym handlować będziemy

Karty rozwoju to nie tylko karty zwiększające produkcję oraz karty pałacu. Wśród nich znajdziemy również specjalne budynki ułatwiające nam operowanie naszym "spłachetkiem" ziemi. Aby móc wybudować konkretny budynek, musimy naturalnie opłacić jej koszt. W tym momencie dochodzimy do naszej planszy głównej.

Plansza główna - poza torem punktacji - ma na sobie 5 różnych browarów do których będziemy sprzedawać zebrane przez naszych pracowników dobra. Na początku gry pod każdym z browarów wylosowana będzie jedna z kart zapotrzebowań. Określa ona ile danego surowca browar jest w stanie na daną chwilę przyjąć. To właśnie tutaj w życie wchodzi bardzo fajna i ciekawa mechanika regulacji cen rynku. Jeśli w jednej z rund gracze sprzedadzą do konkretnego browaru mniej dobra aniżeli było zapotrzebowanie, w kolejnej rundzie cena pójdzie w górę. Jak wysoko? Będzie to zależało od różnicy między zapotrzebowaniem a sprzedanymi surowcami. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku sprzedaży nadmiernej ilości towaru. Browar co prawda przyjmie go do magazynu, jednak zablokuje to możliwość sprzedaży innym graczom, a w kolejnej rundzie cena odpowiednio spadnie w dół.

Pięć browarów do których będziemy sprzedawać nasze surowce

Mechanika umożliwia nam blokowanie i utrudnianie życia przeciwnikom, poprzez manipulację cenami na rynku. Genaralnie dążymy do tego, aby zgromadzić jak największą liczbę złota, jednak nie zawsze jest to opłacalne. Jeśli chodzi o pierwszeństwo ruchu w rundzie, zasada jest następująca: rozpoczyna osoba która uzyskała najmniejszy dochód w poprzedniej rundzie. Dzięki temu osoba będąca w tyle w poprzedniej kolejce może skutecznie zablokować sprzedaż swoim rywalom. Zaznaczmy, iż surowców nie można przetrzymywać w nieograniczonych ilościach, tak więc towar niesprzedany często po prostu zostaje wyrzucony jeśli nie został przechowany w odpowiednio dużym magazynie.

Więcej Fürstenfeldowych drewienek w postaci znaczników

No dobrze, ale kiedy mamy zacząć rozbudowę naszego kochanego pałacu?!
Z pewnością nieprędko. Miejca na planszetkach mamy ograniczone do 6 pól. Na szczęście karty mogą być nakładane jedna na drugą, dzięki czemu poprzednio postawiony budynek może zostać szybko zrównany z ziemią. Jeśli budynki i pola z uprawami dają nam konkretny profit, tak karty pałacu po prostu zapełniają miejsce, dlatego budowa naszej siedziby w pierwszych fazach gry jest raczej nierozsądna.
Autor gry, Friedemann Friese, wprowadził tutaj kolejny ciekawy myk. Osoba która zakupi kartę pałacu jako pierwsza, uzyska ją po bardzo okazyjnej cenie. Każda kolejna karta kosztować będzie coraz więcej, toteż odpowiednie planowanie co, gdzie i kiedy jest tutaj szalenie istotne.

Przykładowe karty rozwoju

Rzeczą, która jest dla mnie najbardziej irytująca w Fürstenfeld jest nieustanne operowanie surowcami. Przygotujcie się na nie tylko przekładanie pozyskanych przez siebie swoich surowców jakie zrodziła matka ziemia, lecz również ich sprzedaż, a także regularną regulację cen rynku. Nie należę do osób którym przestawianie tuzinów znaczników w każdej turze sprawiałoby jakąś niebotyczną frajdę. 

Druga sprawa to właśnie losowość kart rozwoju pojawiających się na ręce. Próbowano to zbalansować niezbyt dużą ilością kart w stosie, jednak zdażyło się nam otrzymywać kompletnie nieprzydatną "rękę" i jedyną rzeczą jaką mogliśmy zrobić było odrzucenie tych niechcianych. Na szczęście istnieje tutaj również świetna mechanika stanowiąca o pierwszeństwie w turach, która uniemożliwia przodującym w rozgrywce zbytnie odskoczenie rywalom.

Trzecia rzecz, to kolorystyka, która nie wszystkim ma prawo się podobać. Oprócz doskonale wyglądających znaczników, barwy reszty komponentów są tutaj mocno wyblakłe i sprane, sprawiając iż niektóre grafiki prezentują się nie do końca wyraźnie.

Mała pomoc dla graczy, karty kosztu pałacu i zapotrzebowania na surowce

Pomimo wszystkich powyżej wytłuszczonych wad, Fürstenfeld jest grą naprawdę przyjemną! Czas rozgrywki bardzo przyzwoity, czas nauki jeszcze bardziej. Moja żona, która nie preferuje tego typu gier dała się wciągnąć i całkiem jej się podobało (co w jej przypadku jest już sporym sukcesem). Do tego szybki setup, przyjemne w dotyku i przestawianiu znaczniki i - przede wszystkim - świetnie uzupełniające się mechaniki, stanowiące o prostocie i odpowiednio balansujące rozgrywkę.

Friedemann Friese skonstruował sprawnie działający mechanizm, w których wszystkie zębatki zostały prawidłowo naoliwione. Gdyby jeszcze nie trzeba było ich tak często wymieniać (czytaj: nieustannie przestawiać znaczników), byłoby doprawdy wybornie.


Wiek: od 13 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 60-90 min.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz