sobota, 30 lipca 2016

Kingsburg - recenzja gry

Witajcie w królestwie Kingsburg! Król Tritus powierzył wam arcyodpowiedzialne stanowiska zarządców prowincji. To od was zależą losy nie tylko poszczególnych skrawków ziemi, ale i całej monarchii! Z pomocą zaufanych królewskich doradców będziecie zbierać surowce, odpierać ataki wroga i stawiać nowe budynki. Po upływie 5 lat król wyłoni osobę, która okaże się być najlepszym zarządcą i dołączy do zaszczytnego grona jego konsultantów.

Kigsburg na stałe zagościł w kolekcjach wielu graczy

Rozgrywka toczyć się będzie przez okres 5 lat, w czasie których będziemy mieli okazję wykazać się swoimi zdolnościami w zarządzaniu powierzoną nam królewską prowincją. Dodać należy, iż dość spory udział w owym zarządzaniu będzie zależał od wyniku rzutu kości. Okrutnym błędem byłoby jednak uznanie tego tytułu za bezmyślną turlankę, gdyż sporo rzeczy będzie zależało wyłącznie od naszych decyzji.
Zerknijmy do wnętrza pudełka.

Miejsca jest zdecydowanie wystarczająco

Zmyślna wypraska z dwiema dużymi przegródkami i czterema mniejszymi. Aż nadto, aby pomieścić wszystkie komponenty gry. Dobrze byłoby jednak zaopatrzyć się w kilka mniejszych woreczków strunowych, jeśli chcemy swobodnie postawić grę na półce w pozycji pionowej, bez ryzyka nagłego chaosu wewnątrz pudełka.
Porządnie napisana 8-stronicowa instrukcja (w języku angielskim) upstrzona szeregiem przykładów, pozwoli szybko zaznajomić się z zasadami. Ostatnia strona zawiera niewielki FAQ czyli zestaw najczęściej zadawanych pytań i wątpliwości związanych z grą. Dotyczy on w całości budynków które będziemy mogli stawiać w trakcie rozgrywki.
W pudełku znajdziemy również przepięknie wykonaną planszę, z grafikami 18 doradców w samym jej centrum, planszetki graczy, zestaw niezbędnych żetonów i znaczników, karty wrogów, oraz 21 kości w sześciu kolorach. Każdy element ślicznie zaprojektowany, wymuskany i solidnej jakości. Jeśli chodzi o grafiki, stworzone są w tradycyjnym, nieco kreskówkowym stylu fantasy i pasują do klimatu gry idealnie.

Plansza jest całkiem słusznych rozmiarów

Celem graczy jest uzbieranie jak największej liczby punktów zwycięstwa (PZ). Wynik jest sprawdzany po uływie 5 lat. Na dole planszy znajduje się kalendarz złożony z ośmiu pól, określający konkretną porę roku i wyznaczający kolejne fazy gry. W ten oto sposób rozróżniamy kilka rodzajów faz:

Fazę pomocy królewskiej - w której gracz z najmniejszą liczbą budynków otrzymuje specjalny bonus (tak aby żaden z graczy nie został w tyle na skutek kiepskich rzutów kośćmi)
Fazę produktywną - najważniejsza faza gry, powtarzana 3-krotnie w ciągu roku; o niej za chwilkę
Fazę nagrody - 1 PZ dla osoby z największą liczbą budynków
Fazę królewskiego posła - mającą miejsce każdego lata; gracz któremu idzie najgorzej otrzymuje specjalny pionek jednorazoweo użytku, a który może wykorzystać aby ułatwić sobie nieco rozgrywkę
Fazę rekrutacji wojsk - wydajemy surowce aby uzbroić się przed mającą nastąpić napaścią
Faza bitwy - ciągniemy pierwszą z wierzchu kartę ze stosu wroga i ją rozpatrujemy; jeśli wartość bojowa naszej prowincji jest większa od siły wroga, otrzymujemy nagrodę oznaczoną na karcie przeciwnika, jeśli mniejsza - czeka nas kara

Surowce - ich potrzebujemy aby móc stawiać budynki, oraz znaczniki

Każdy rok bedzie upływał w identyczny sposób jeśli chodzi o fazy. Esencją gry Kingsburg jest przede wszystkim faza produktywna. W czasie jej trwania rzucamy kostkami w naszym kolorze i przyporządkowujemy wynik do któregoś z doradców na planszy, czerpiąc z tego określone korzyści. Rezultat na kostkach możemy sumować aby mieć możliwość osiągnięcia profitów z wyżej położonych doradców. Najbardziej korzystnym rezultatem jest wynik 17, dzięki któremu możemy poprosić o pomoc Królową, dającą nam zdecydowanie najlepszy zestaw pomocy. Pamiętać należy o tym, że gracze nie mogą skorzystać w jednej fazie z tego samego doradcy.

Oczywiście obowiązuje tutaj ściśle określona kolejność, dzięki której istnieje możliwość blokowania innych osób. Rezultaty na kościach są jawne, a przyporządkowanie kości następuje po kolei, zaczynając od osoby z najmniejszym łącznym rezultatem na kościach.

Nasz arsenał pozwalający wpływać na doradców królewskich

Gracze którym będzie się wiodło nieco gorzej mają kilka sposobów na nadgonienie wysforowanej do przodu konkurencji. Wspomniany już wcześniej królewski poseł daje możliwość skorzystania z tego samego doradcy z którego skorzystał inny gracz, lub zbudowania 2 budynków. Gracz z najmniejszą liczbą budynków na początku nowego sezonu dostaje dodatkową białą kość którą będzie mógł rzucać w fazie produktywnej. Oprócz tego, wszyscy gracze mają możliwość pozyskiwania specjalnych żetonów na których widnieje wizerunek kostki z 2 oczkami. Żetony te mogą być wykorzystane w czasie przyporządkowywania kości do doradców, zwiększając rezultat o 2 oczka.

Opisane powyżej zasady pozwalają czerpać przyjemność z rozgrywki wszystkim graczom, nawet tym którzy nieco odstają od reszty. Mechanika jest prosta, zbalansowana i w praktyce sprawdza się wybornie. Jedyne na co gracze będą mogli narzekać to nieumiejętne skorzystanie z pomocy otrzymanej od Króla, lub niezręczne dysponowanie surowcami. Bonusy są całkiem mocne, jednak nie na tyle, aby gracz z końca stawki nagle wysunął się mocno do przodu i objął niespodziewanie prowadzenie.

 Czas zaplanować rozbudowę prowincji

Istnieją 3 rodzaje bardzo podstawowych surowców: złoto, drewno i kamień. Dzięki nim bedziemy stawiać nowe budynki, które pozwolą nam chronić prowincję pod koniec roku w czasie najazdu stworów, pozyskiwać żetony lub białe kości, zwiększać liczbę PZ pod koniec gry, czy też skuteczniej zdobywać nowe surowce.
Budowa konstrukcji odbywa się na zasadzie od lewej strony do prawej, czyli aby zbudować budynek z kolumny IV, musimy wcześniej mieć postawione te z kolumny I, II oraz III.
Przed pierwszą rozgrywką warto zapoznać się z każdym z budynków aby wiedzieć jakiego rodzaju bonusy zapewniają.
Po raz kolejny, system prosty, sympatyczny i zapewniający nam możliwość planowania.

Żetony graczy, w 5 kolorach

Kingsburg graliśmy we wszelkich możliwych kombinacjach - zarówno na 2, 3, 4 jak i 5 osób. Jeśli chodzi o mnie, najbardziej przypadła mi do gustu gra 5-osobowa, dzięki większym możliwościom blokowania przeciwników, oraz zagęszczeniu kostek na środku planszy. Dla osób preferujących nieco mniej agresywną rozgrywkę, sugeruję wariant 3-4 osobowy. Miejsca jest dość dla wszystkich, a jednak blokowanie zdarza się dość często, co zdecydowanie dodaje smaczku rozgrywce.

Pomimo tego, iż gra jest przeznaczona dla osób od 14 roku życia, zachęcam do rezegrania partii z nieco młodszymi graczami, jednak bez przesady. Dla dzieci najtrudniejsze będzie tutaj sklasyfikowanie budynków pod względem przydatności (a jest ich trochę), toteż pierwsze partie mogą nieco przypominać błądzenie w dżungli i chodzenie po omacku.

 Oto powód dla którego rozwój militarny jest niezwykle ważny

"Ty patrz, niby takie proste, a jakie fajne"
Na temat Kingsburga w zasadzie wszystko zostało już opisane i powiedziane. Gra stoi na półkach wielu planszówkomaniaków i pomimo upływu blisko 10 lat nadal potrafi doskonale bawić. Wielce żałuję, że nie zapoznałem się z tym tytułem nieco wcześniej, tuż po premierze gry.
To, czym zachwyca najbardziej to możliwość planowania swoich poczynań połączona z opcją blokowania przeciwników, stosunkowo proste zasady dzięki którym grać możemy całą rodziną,  świetny mechanizm nadganiający czołówkę, oraz fakt iż rozgrywka, pomimo randomowości w rzutach kostkami, nie jest wypranym z emocji festiwalem losu i szczęścia. Dodajmy do tego walory estetyczne i przestajemy dziwić się rzeszom fanów gry i pozytywnym recenzjom.

Jeśli w swoim planszówkowym gronie macie osoby które nie mają ochoty grać w kościanki, ponieważ są zniesmaczone ich losowością, zaserwujcie im Kingsburg. Z jednej strony mamy tutaj galę turlania kolorowymi kostkami, z drugiej strony istotne jest planowanie i rozsądne pozyskiwanie i wydawanie surowców, oraz mądre stawianie budynków. Jednak nie na skalę mózgożernego euro (niczego nie ujmując poczciwym euraskom, którzy jednak wymagają odpowiedniej "klienteli"), gdzie nad ruchem będziemy się zastanawiać po kilka minut, w którym to czasie jeden gracz pójdzie zaparzyć herbatę, drugi wyjdzie zapalić, a trzeci włączy kanał muzyczny.

Każda osoba która zetknęła się u mnie z tą rewelacyjną planszówką, jest autentycznie zachwycona, bez względu na wiek i płeć (w Kingsburga turlaliśmy z osobami w przedziale wiekowym 12-56), a grę mogę wyciągnąć właściwie w każdym momencie, bez pojawienia się grymasów na twarzach. Obecnie nie wyobrażam sobie mojej kolekcji bez tego tytułu.
Gorąco polecam!


Wiek: od 14 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 90-120 min.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz