sobota, 1 października 2016

Rattus Cartus - recenzja gry

XIV-wieczna Europa. Czarna śmierć zbiera swe żniwa nie oszczędzając nikogo, bez względu na stan społeczny. Władca naszego regionu również padł ofiarą plagi. Jako pretendenci do tytułu króla, gracze będą mieli za zadanie zdobyć jak największą ilość zwolenników, aby ostatecznie móc zasiąść na tronie. Ale uwaga! Wielki mór nie ma zamiaru spocząć na laurach i zaprzestać uśmiercania ludu. Jeśli w drodze na szczyt gracze zapomną o odpowiednich środkach bezpieczeństwa, czeka ich niechybna przegrana!

Karciana wersja planszówki Rattus

Rattus Cartus to szybka karcianka, w której naszym zadaniem będzie zdobycie jak największej ilości punktów zwycięstwa, odpowiadających pozyskanym przez nas wpływom i wsparciu mieszkańców królestwa. Ciekawym zabiegiem, jest wprowadzenie do gry elementu nagłej przegranej - bez względu na uzyskaną wartość punktową - w przypadku posiadania zbyt dużej liczby szczurów pod koniec gry. 

Plansza z punktacją na której śledzimy progres wszystkich graczy

Pomimo, że zarówno instrukcja jak i opis na pudełku szumnie głoszą, iż grać możemy już we dwie osoby, mocno ten krok odradzam! Mnóstwo ludzi zraziło się do Rattus Cartus właśnie przez rozpoczęcie swej przygody z tym tytułem rozgrywką na dwie osoby. Efekt będzie taki jak u nas - gra nie jest w stanie w pełni rozwinąć swych skrzydeł, a skutkiem będzie wzajemne się omijanie i brak jakiejkolwiek interakcji (w tym tej negatywnej).
Tłumaczy to też na swój sposób brak większej popularności tej gry. Sporo ocen jakie zostały wystawione w serwisie BGG, zostało opartych właśnie na partiach 2-osobowych. A szkoda...

60 kart budynków - to tam będziemy pozyskiwać sprzymierzeńców (i nie tylko)

Pierwszy kontakt z Rattus Cartus niestety do najlepszych nie należał. Być może się czepiam, ale wrażenia estetyczne są dla mnie bardzo ważne. W dużej mierze winę ponoszą grafiki postaci użyte na kartach. Przy okazji warto nadmienić, iż są one identyczne z tymi, jakie użyto w planszowej wersji gry, czyli Rattus. Z założenia rysunki miały być prawdopodobnie stylizowane po części na średniowieczne ryciny. Skutek jest nie do końca zatysfakcjonujący. Wyprane barwy, niezgrabne sylwetki na kartach ludności, dość archaiczny projekt rewersów kart. Przypominam, że gra zagościła na sklepowych półkach w 2012 roku, więc wcale nie tak dawno temu. Dołóżmy do tego paskudną planszę z niechlujnie doklejonym torem punktacji i lekko zblurowanymi cyframi.

Znaczniki graczy, do których przyczepić się nie sposób (w przeciwieństwie do kart)

Niewielkiego formatu ośmiostronicowe instrukcje w czterech językach (angielski, niemiecki, francuski i holenderski), doprawdy świetnie wyglądające i pełne przykładów, pozwalają w kilka minut zapoznać się z zasadami. A te są całkiem proste, dzięki czemu partie są szybkie i nie trwają w nieskończoność.

Na początku gry każdy z graczy otrzymuje określoną ilość żetonów szczurów. W trakcie rozgrywki będziemy otrzymywać nowe żetony zakażonych gryzoni, a także je usuwać rzecz jasna. Przed rozpoczęciem rozgrywki losujemy 5 kart ludności i kładziemy je w rządku na stole, awersem do dołu. To nasi sprzymierzeńcy, którzy pod koniec gry się ujawnią, aby pomóc w walce z zarazą. Na każdej z nich znajdziemy symbole które ze sobą sumujemy, aby określić liczbę szczurów jaką są oni w stanie pokonać. Jeśli pod koniec gry nasza całkowita liczba szczurów przekracza wartość na kartach sprzymierzeńców, padamy ofiarą zarazy, co oznacza naszą przegraną.

A oto i one - owiane złą sławą karty ludności ;)

Ilość rund uzależniona jest od liczby graczy, a ich przebieg jest nastepujący:
Ciągniemy nowe karty budynków
Wykonujemy akcję zapasów (wybieramy bonus z jednej z kart budynków)
Wchodzimy do budynków i zagrywamy karty ludności (esencja gry!)
Rozpatrujemy budynki
Odrzucamy użyte budynki, porządkujemy żetony

W trzecim etapie rundy gracze wybierają jeden z budynków na którym umiejscawiają żeton w swym kolorze, a nastepnie zagrywają dowolną ilość kart ludności z ręki (kładą je na stole zasłonięte przed innymi graczami). Wybór budynku związany jest z dziedziną na torze punktacji w której chcemy awansować, a liczba kart określa o ile punktów pójdziemy "w górę". W etapie rozpatrywania budynków karty zostają odsłonięte. Każda zagrana przez nas karta która nie odpowiada dziedziną budynkowi wiąże się z karą w postaci 1 żetona szczura.
Każdy gracz który wstąpił do danego budynku, otrzymuje bonus podany na karcie. Ten bardziej wartościowy jest przyznawany wyłącznie graczowi który zagrał największą liczbę kart w budynku.

Winą za zarazę 1347 roku obarcza się pchły pasożytujące na szczurach

Aby było ciekawiej, w grze mamy Jokery, odpowiadające dowolnemu rodzajowi karty, oraz karty specjalne. Tych ostatnich mamy 4 rodzaje:

Klepsydra - zagrywana na początku fazy trzeciej, a dzięki której kolejność zagrywania kart nas mija i przechodzi do następnego gracza (jest to momentami niesamowicie przydatne, aby pozwolić przeciwnikom jako pierwszym wykonać swoje akcje)
Miecz - zagrywamy ją na budynki, podobnie jak karty ludności, a w etapie rozpatrywania konkretnego budynku, osoba z najmniejszą liczbą mieczy musi oddać połowę swych kart z ręki osobie która takowych kart zagrała najwięcej
Flet - wszak czym byłaby gra o szczurach bez "czarodziejskiego" fletu ;) A na poważnie, osoba z najmniejszą liczbą tych kart w danym budynku otrzymuje w prezencie żeton szczura od osoby z największą liczbą kart
Złoto - jest to osobny rodzaj kart, których nie możemy zagrywać. Pod koniec gry osoba z największą liczbą kart złota otrzymuje 6 punktów zwycięstwa, podczas gdy zdobywca drugiego miejsca dostaje ich 3

Karty specjalne - tylko 4 rodzaje, ale wystarczają w zupełności

Po zakończeniu ostatniej rundy następuje podsumowanie punktów, a następnie odsłonięcie pięciu kart ludności które zasłoniliśmy na początku gry. Jeśli liczba naszych szczurów jest mniejsza od punktów sprzymierzeńców, jesteśmy bezpieczni! W innym razie dopada nas czarna śmierć, a cała nasza zdobycz punktowa przepada! 

W pudełku z grą znaleźć możemy również kartę rejestracyjną. Po wejściu na stronę White Goblin Games i wpisaniu kodu, raz na 6 miesięcy będziemy brać udział w losowaniu darmowych gier wydawnictwa. Im więcej kuponów (i zakupionych gier) tym większa szansa na wylosowanie naszej osoby. Ciekawa sprawa.

Cztery instrukcje - każda w innym języku (zaś zapomniano o nas - Słowianach)

To do jakich budynków będziemy mieli ochotę wstąpić, podyktowane będzie różnymi czynnikami. Niektóre z budynków umożliwiają pobieranie punktów zwycięstwa, inne przyznają konkretne karty specjalne (strzeżcie się graczy z kartami Miecza i nie wchodźcie do tych samych lokacji!), jeszcze inne pozwalają odrzucać żetony szczurów lub dociągać nowe karty ludności. Jest o czym myśleć, jest co robić. Oczywiście pod warunkiem, iż gramy w co najmniej 3 osoby. Liczba ciągniętych kart budynków jest uzależniona od liczby graczy, więc nadmierna ciasnota w budynkach nam nie grozi, ale rywalizacja - owszem! Bądźcie gotowi na przepychanki pełne negatywnej interakcji, podchody, sporą dozę blefu i fakt, iż często będziemy zmuszeni zmieniać nasze plany w trakcie gry.

Gracz 1: Oczywiście, że zagrałem kartę Miecza, nawet nie próbuj wejść do kościoła!
Gracz 3: Kurczę, w takim razie muszę zagrać swój Miecz na namiocie, ale teraz twoja tura (do Gracza 2)
Gracz 2 - trzyma na ręce sporo kart które nie pasują dziedziną do budynków na stole - jeśli zagra wszystkie, otrzyma sporo żetonów szczurów, jeśli nie zagra nic, sprezentuje innym graczom połowę swych kart - o ile nie blefują!

Rattus Cartus zastąpił nam ostatnio w czasie przerw w pracy 7 wonders i Star Realms  (dobrze jest mieć Klub Gier Planszowych!) i jest ogrywany przez coraz to nowsze grona osób. W niecałą godzinę jesteśmy w stanie śmiało zmieścić się z rozgrywką kilkuosobową, pod warunkiem, że wszyscy znają już zasady. 
Niestety nie jestem w stanie porównać strategicznego pierwowzoru do karcianki, jednak opinie wielu graczy i recenzentów zdają się przedkładać właśnie Rattus Cartus. Co prawda ilustracje przypominają mi mazaje podwórkowego artysty spod trzepaka, to jednak sama rozgrywka jest nader wdzięczna, płynna - w tym dla nowicjuszy - oraz wielce zadowalająca. W ferworze walki zapominamy również o tym, że stawką w grze jest nasze życie, a tematyka schodzi nieco na bok.

Niestety gra przemknęła jakoś bez większego echa od czasu jej publikacji. Jeśli tylko macie szansę wypróbować tę zmyślną karciankę - dajcie jej szansę! Prostota, szybkość tur, blef i negatywna interakcja w szczurzej otoczce i przyprawione pałeczkami dżumy (to jest - eufemistycznie rzecz ujmując- niezbyt ładnymi grafiki).

Wiek: od 8 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 30-45 min.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz