poniedziałek, 9 stycznia 2017

Hocki Klocki - recenzja gry

Gry wykorzystujące naszą sprawność manualną, idealnie sprawdzają się jako rozrywka czysto imprezowa. Przerzucanie kubeczków, stukanie kuleczki, czy pstrykanie drewienek - wszystko to potrafi sprawić kupę radochy i dać powód do dumy po udanej akcji. 
Nie inaczej jest z grą Hocki Klocki, która zawojowała nasz stół w okresie świątecznym, dostarczając niezliczoną liczbę godzin przedniej rozrywki.

Zabawę kolorowymi klockami czas zacząć!

Hocki Klocki od wydawnictwa Black Monk przeniosły mnie o ponad 20 lat wstecz, do czasów dzieciństwa, kiedy na moim stole królowały klocki LEGO. Co prawda, za klocki które znajdziemy w pudełeczku odpowiedzialna jest firma COBI, jednak sprawiają one bardzo pozytywne wrażenie i są naprawdę solidnej jakości.
Przed pierwszą rozgrywką zapoznajemy się z krótką instrukcją, a  po upływie 5 minut możemy rozpocząć zabawę, jako że przygotowanie całości zajmuje raptem chwilkę.

Karty zasad - ciekawy pomysł na urozmaicenie zabawy!

Zadanie jest oczywiste - zmontować budowle przedstawione na specjalnych kartach kształtów.
Nim rozgrywka się rozpocznie, jeden z graczy zostaje mianowany Liderem. Następnie gracze będą musieli stworzyć drużyny, w których jedna osoba zostaje Architektem, a druga Budowniczym. Architekt odpowiedzialny będzie za podawanie wskazówek jak wyglądać na konstrukcja, a Budowniczowie podążać za wyjaśnieniami i złożyć budowlę identyczną jak ta na karcie swojego kompana z drużyny. Gdy Architekt uzna iż budowla jest już skończona, przekręca klepsydrę, która odmierza czas jaki pozostał do końca pozostałym drużynom. Następuje wówczas sprawdzenie, czy postawiona konstrukcja jest identyczna z tą na karcie oraz przyznanie punktów, lub wprost przeciwnie.
Kolejna runda to zmiana lidera i stworzenie nowych drużyn. Dzięki temu sprytnemu zabiegowi nie będziemy skazani na pozostanie do końca rozgrywki z osobą która ma dwie lewe ręce. Gdy wszyscy gracze zostali obdarowani funkcją Lidera, gra się kończy i następuje podliczenie punktów. Nieustanne rotacje między składami drużyn eliminują z gry jakże niechciany efekt ostatniego gracza, który w pewnym momencie zabawy wie, iż jest skazany na porażkę i nie widzi celu kontynuacji.

4-stronicowa, kolorowa instrukcja

W grze występuje kilka rodzajów kart, które pokrótce warto opisać.

ø Karty zasad - Jest ich tylko 10 plus jedna czysta na której możemy stworzyć własną zasadę. Ich zadaniem jest ustalenie reguł danej tury. Przykładowo:

* W czasie rundy gracze odpowiedzialni za budowanie nie mogą używać kciuków (niezwykle utrudnia składanie konstrukcji!)
* Architekci zamiast komunikacji werbalnej mogą jedynie wskazywać
* Budowla musi składać się z klocków wszystkich kolorów

Przyznam, że karty te stanowią w dużej mierze o świetności tytułu! Nie tylko utrudniają i urozmaicają rozgrywkę ale i wprowadzają element nieprzewidywalności. Szkoda wielka, że kart jest jedynie 10 (może jakiś dodatek?). Do instrukcji wkradł się również błąd, związany właśnie z kartami zasad. Rewers kart jest nieprawidłowego koloru i nie odpowiada temu co się znajduje w grze (pomarańczowy, zamiast niebieskiego) co może nas wprowadzić w chwilę konsternacji i przeszukiwania wszystkich komponentów w poszukiwaniu tych właściwych.

Klocki jak widać: kolorowe i wysokiej jakości :)

ø Karty kształtów - To właśnie one będą nam pokazywały konstrukcję jakie przyjdzie nam budować. W grze znajdziemy ich łącznie aż 144, podzielone na 4 kategorie punktowe, rozpoczynające się od 5 punktów, na 8 skończywszy. 
Teoretycznie bardziej opłacalne jest stawianie bardziej wartościowych, ale i skomplikowanych budynków, jednak jeśli okaże się, że nasi przeciwnicy postawili na proste konstrukcje, z reguły zakończą je o wiele szybciej i w ruch pójdzie klepsydra.

ø Karty punktów - Pełnią one dwie role, w zależności od trybu rozgrywki. W wariancie Szybkiej Gry, premiują osobę która jako pierwsza postawi budynek, W rozgrywce standardowej przyznawane są Budowniczemu, jako notyfikator ilości otrzymanych punktów.

Zróżnicowanie budowli jest ogromne

Szybka Gra pozwala zasiąść do gry tym młodszym planszówkowiczom, którzy zapewne dostali rumieńców podekscytowania po obejrzeniu kolorowych klocuszków. Zasady są uproszczone a i harmider w trakcie zabawy jest znacznie mniejszy. Grając w pełnym składzie 9-osobowym, miałem wrażenie iż oto przeniosłem się na tureckie targowisko: królują okrzyki radości, pokrzykiwania na nieudolność partnera z drużyny, popędzanie swojego kompana, czy złośliwe cykanie w miarę jak czas w klepsydrze zbliża się ku końcowi. Hocki świetnie sprawdzają się w zasadzie w każdym wariancie osobowym, choć gra rozwija skrzydła doskonałości dopiero przy większej ilości graczy nadając grze bardzo imprezowy charakter. Poleciłbym ją również jako kapitalną grę rodzinną, działającą niezwykle rozweselająco i wprawiającą w wyjątkowo dobry nastrój. Ot, taki naturalny lek na jesienną lub zimową szarugę. Dodam, iż moja córka jest tym pomarańczowym pudełeczkiem wprost zachwycona i często w wolnych chwilach, gdy nie ma partnerów do zabawy, toczy boje sama ze sobą, próbując ułożyć konstrukcje na czas. Liczba godzin które spędziła przy Hockach jest po prostu przeogromna!

Plastikowa klepsydra jest raczej niewielkich rozmiarów

Jak, że klocki są tutaj podstawowym elementem gry, warto odnotować, iż na samym początku możecie mieć problemy z połączeniem lub rozłączeniem niektórych z nich. Przed pierwszymi poważniejszymi rozgrywkami moja córka dzielnie ochrzciła każdą występującą w grze budowlę, wyrabiając nieco klocuszki, a jednocześnie przy tym trenując. Mocno polecam podobnie uczynić wszystkim którzy Hocki Klocki zakupią, aby uniknąć nieprzyjemnych sytuacji w czasie gry, kiedy któraś z drużyn będzie miała problem z połączeniem dwóch elementów i straci przez to punkty.

Tymi oto kartami będziemy punktować

Hocki Klocki to doskonały sprawdzian umiejętności komunikacji, podany w kolorowej i przystępnej formie. Szczerze powiem, że przy pierwszym kontakcie z pstrym pudełkiem sądziłem, że mam do czynienia z tanią i opartą na banalnych zasadach zabawką dla dzieci. Ku mej radości i ogromnemu zdziwieniu, okazało się iż wnętrze pudełeczka kryje godziny porywającej rozrywki!

Uczciwa liczba kart kształtów, zapewniająca różnorodność i zapobiegająca szybkiemu znudzeniu tytułem, nietuzinkowe zasady, dwa tryby rozgrywki dające szansę zabawy także i tym młodszym budowniczym, oraz sterta kolorowych klocuszków. Niezmiernie lubię tego typu pozytywne zaskoczenia! Brzydkie kaczątko, po rozłożeniu skrzydełek (czytaj: ściągnięciu folii i otwarciu wieka pudełka) wyrosło nam na nie tylko doskonały tytuł imprezowy, ale i piękną grę rodzinną, tym samym za jednym zamachem wskakując na podium w dwóch kategoriach.

Jeśli tylko nie przeszkadza wam nadmierny hałas przy stole (momentami aż drzazgi lecą!) i znajdziecie chwilkę czasu na rozruszanie klocków, śmiało sięgajcie po ten tytuł i hockujcie-klockujcie do woli! Przednia zabawa gwarantowana! :)

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Black Monk, za udostępnienie gry do recenzji!




Wiek: od 5 lat    
Ilość graczy: 2-9
Czas rozgrywki: 30 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz