sobota, 14 stycznia 2017

Kakao - recenzja gry

Kakao uznawane było w Mezoameryce za roślinę świętą, a ziarna kakowca składane były w darze bogom. Zgodnie z wierzeniami Majów, po śmierci odradzali się oni właśnie jako drzewa kakaowca. Kakao pełniło również niezwykle ważną funkcję we wszelkich uroczystościach, uważane było za afrodyzjak, środek leczniczy, a nawet płatniczy. 
Po sprowadzeniu do Europy, szybko zyskało sobie przychylność na wszelkich dworach i nie tylko. Niestety Kościół Katolicki prędko uznał kakao za roślinę z piekła rodem i zakazał jego spożywania w trakcie postu, oraz podczas odprawiania nabożeństw.

Kakao ma iście przebogatą historię!

Nie o historii będziemy tu jednak rozprawiać, a o wielce sympatycznej grze, w której roślina ta jest głównym bohaterem. 
Kakao to ekonomiczna gra rodzinna z niskim progiem wejścia i przyjaznymi zasadami, spisanymi na 4-stronicowej instrukcji. Uczestnicy rozgrywki wcielają się w postacie plemiennych wodzów, których zadaniem będzie umiejętne rozstawienie swoich pracowników, tak, aby pod koniec rozgrywki zapewnili nam swoimi poczynaniami jak najwięcej złota. Pracownicy symbolizowani są przez 11 kafli, które będziemy dokładać do innego rodzaju kafli - tak zwanych kafli dżungli.

Takie wypraski to ja rozumiem!

Przyznam, że gra zauroczyła mnie już po ujrzeniu frontu pudełka, albowiem grafika nawiązuje stylem do rysunków Majów, którymi zwykli byli ozdabiać swe wazy. Bardzo klimatyczne posunięcie ze strony wydawcy. Po rozpieczętowaniu gry z folii i otwarciu pudełka, naszym oczom ukazuje się zmyślna plastikowa wypraska, zaprojektowana w ten sposób, aby wszystkie elementy znalazły swoje miejsce - kolejna super sprawa! Niezwykle podoba mi się podejście G3 do jakości elementów wykorzystywanych w ich grach. Zero fuszerki i prowizorki. Kakao jest tego doskonałym przykładem. Wszystko, począwszy od pudełka, przez wypraskę i na komponentach skończywszy, jest wysokiej jakości produktem, które z radością wyciągamy na stół. Brawo!

W ten oto sposób dokładać będziemy kafelki

Każdy z graczy po otrzymaniu zestawu kafelków w wybranym kolorze, pobiera pionek nosiwody oraz planszę swojej wioski. Na planszy znajdziemy kilka istotnych dla rozgrywki rzeczy:

Miejsca do przechowywania owoców kakaowca
Pola wody (pokazuje stopień nawodnienia)
Pola Boga Słońca (przechowujemy tam żetony słońca)


Planszy głównej jako takiej nie ma. Zamiast tego, na początku rozgrywki umieszczamy na środku pola gry 2 kafelki dżungli, które łączyć się będą za sobą narożnikami.
Istnieje ich kilka rodzajów, a wszystkie są szczegółowo opisane na osobnej mini-instrukcji. W ten oto sposób rozróżniamy: 

Plantacje (pobieramy tam owoce kakaowca)
Rynek (tam nasze kakao sprzedajemy)
Kopalnie złota (przynoszą bezpośredni dochód)
Wodę (przestawiamy pionek nosiwody na torze wody naszej planszy)
Miejsca kultu Boga Słońca (pobieramy żeton kultu Boga Słońca, dzięki któremu możemy nadbudowywać na naszych kafelkach)
Świątynie (rozpatrywane są pod koniec gry na zasadzie największej ilości przylegających pracowników danego koloru i zapewniają nam dodatkowe złoto)

Nasza wioska posiada limit  przechowywania owoców kakaowca - widać składzik nietęgi

Tura gracza podzielona jest na kilka faz. Po pierwsze zagrywamy kafel pracowników, po drugie sprawdzamy czy należy uzupełnić dżunglę, po trzecie - wykonujemy akcję z kafli dżungli przylegających do tego dołożonego przez nas.
Sposób zagrywania naszych kafelków jest bardzo prosty i pamiętać musimy o 2 podstawowych zasadach. Kafle pracowników nie mogą stykać się ze sobą żadnym z boków. Podobna zasada dotyczy kafli dżungli - one również nie mogą się ze sobą stykać inaczej niż narożnikami. Tworzy to na placu gry swego rodzaju szachownicę.

Im większa liczba osób przy stole tym mniej mamy pola manewru i trudniej jest zaplanować kolejne akcje. Najzwyczajniej w świecie pozostali gracze prawdopodobnie zajmą upatrzone przez nas miejsce przed nami. Nie oznacza to jednak, iż gra czteroosobowa jest nieciekawa. Walka trwa do ostatniego kafelka, a różnice punktowe są z reguły bardzo niewielkie. Nieco więcej strategii czekać nas będzie jednak w partiach dla 2 osób, które są równie emocjonujące co gra wieloosobowa. 

Monety, będące jednocześnie Punktami Zwycięstwa

W grze nie ma jednej, powtarzalnej recepty na sukces, aczkolwiek zmyślne ustawienie swoich pracowników i zapewnienie sobie odpowiedniej ilości żetonów kultu Boga Słońca może zdecydować o wygranej. Nakładanie na siebie kafli jest posunięciem zapewniającym nam sporą liczbę punktów jeśli odpowiednio rozłożyliśmy pracowników i nie zostaliśmy przyblokowani przez innych graczy. Nie możemy również zapominać o wodzie, gdyż bezrobocie dla naszego nosiwody oznaczać będzie ujemne punkty pod koniec partii, podczas gdy maksymalne nawodnienie da nam aż 16 monet. Krótki przykład z naszego stołu: w czasie jednej z partii każdy z graczy za wyjątkiem jednego skoncentrował się na jednym rodzaju dochodu, co oznaczało to dla nich finalną klęskę. Odpowiedni balans kluczem do sukcesu. 

Plansze wioski, czyli nasz mały skład żetonów i trasa strudzonego nosiwody

Dzięki prostym regułom i krótkiej, acz doskonale napisanej instrukcji, do partii mogą zasiadać także i ci młodzi planszówkowicze. Tłumaczenia jest niewiele i jedyny problem jaki zauważyłem w czasie gry z moją córką polegał na tym, iż ignorowała ona żetony Boga Słońca, a koncentrowała na zbieraniu i sprzedaży owoców kakaowca oraz donoszeniu wody. Swoją drogą początkujący gracze, widząc pojawiający się na stole kafel wody, dostają białej gorączki. Jakby sam Quetzalcoatl nakazywał im za wszelką cenę nawadniać plony. Cóż, 16 złotych monet kusi i mami, jednak często jest to bardzo zgubna droga.

A oto i sam nosiwoda w akcji, zmierzając po 16 złotych monet

Kakao doczekało się sporych rozmiarów rozszerzenia pod nazwą Czekolada, która urozmaica i wydłuża rozgrywkę. Dodatek ten spotkał się z bardzo ciepłym przyjęciem ze strony wielu recenzentów oraz samych graczy. Osobiście nie mogę się jednak na jego temat wypowiedzieć, poza tym, iż znajomi bardzo go polecają.

Brakuje nieco negatywnej interakcji (choć dla niektórych jest to zaletą). Tutaj każdy walczy o swoje i stara najrozsądniej umiejscowić swoje kafelki pracowników w celu zapewnienia sobie jak największych bonusów. Istotną sprawą jest również losowość. Nie mamy żadnego wpływu na to, jakie kafelki dżungli pojawią się przed kolejnym graczem i czy nie podwędzi nam sprzed nosa takiego którego potrzebujemy, umieszczając go w zupełnie innym miejscu aniżeli byśmy tego sobie życzyli. Plus jest jednak taki, że losowość zapewnia sporą regrywalność.

Przednia jakość komponentów, solidna instrukcja oraz cudna wypraska. Do tego bardzo przyzwoita skalowalność i możliwość pokombinowania w czasie partii. Kakao to tytuł, który można śmiało wystawić po niedzielnym, rodzinnym obiedzie, w 5 minut wytłumaczyć prawidła gry, rozegrać szybką partię i zdążyć obejrzeć Familiadę. Wytrawni eurogracze mogą prychać, jednak z całą odpowiedzialnością polecałbym ten tytuł jako idealną introdukcję do gier ekonomicznych. Gra otrzymuje ode mnie 7,5 połyskujących w słońcu ziaren kakaowca i ku uciesze Quetzalcoatla, zajmuje miejsce w mojej kolekcji :)

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa G3, za udostępnienie gry do recenzji!



Wiek: od 8 lat      
Ilość graczy: 2-4  
Czas rozgrywki: 45 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz