środa, 5 kwietnia 2017

Colt Express (aplikacja) - recenzja gry

Planszowy Colt Express całkiem szybko wdarł się do przeróżnych topek gier roku 2014. Spora w tym zasługa miniaturowego pociągu, a także ciekawej mechaniki w której programujemy nasz ruch, starając się przechytrzyć przeciwników i wykorzystać zdolności prowadzonej przez nas postaci. Jak rzecz się ma z aplikacją? Czy przeniesienie hitu na ekrany się powiodło? Sprawdźmy!

Przenieśmy się po raz kolejny na Dziki Zachód!

Aplikacja pojawiła się pod koniec roku 2016, jednak jej pojawienie się na rynku nie wbudziło większego zainteresowania. Grę recenzuję po blisko 6 miesiącach od chwili zakupu, gdyż wcześniejsza jej ocena wydawała mi się bezcelowa, tym bardziej, iż mogłaby być mocno krzywdząca.

Sześć postaci do wyboru

W Colt Express zamieniamy się w grasującego na Dzikim Zachodzie rzezimieszka, a specjalizującego w rabowaniu pociągów. Do wyboru mamy aż 6 postaci, z których każda posiada unikalną umiejętność: Tuco potrafi między innymi strzelać przez dach, Doc dociąga większą liczbę kart, a Belle potrafi przekierować uderzenie lub strzał w innego gracza.
Główną mechaniką gry jest programowanie swoich akcji, bazując na posiadanych na ręce kartach. W każdej rundzie zagrywamy w ustalonej wcześniej kolejności z góry określoną liczbę kart. Niektóre z nich zagrywać będziemy w ciemno (jesli pociąg wjedzie do tunelu), innym razem rozpatrywane będą w odwrotnej kolejności, czy też będziemy mogli zagrać aż 2 karty z rzędu. Nasz cel, to zgromadzenie rozsianych po wagonach łupów, dzięki którym uzbieramy jak największą kwotę pod koniec partii. Po zagraniu serii kart nadchodzi ich rozpatrywanie.

2 tryby rozgrywki: fabularny i klasyczny

Nasz arsenał to karty, dzięki którym możemy nie tylko się przemieszczać, ale i zbierać skarby, uderzać przeciwnika (upuszcza on wówczas jeden ze skarbów), strzelać, poruszać szeryfem, a także używać różnych przedmiotów. 

Aplikacja oferuje 2 tryby rozgrywki, z których pierwszy z nich - fabularny, jest przeznaczony wyłącznie dla jednej osoby. To właśnie w nim poznajemy historię każdej z postaci, dzięki przechodzeniu kolejnych etapów - zwanych Rodziałami - i odblokowywaniu stron komiksu wyjaśniającego losy bohaterów. Podczas uruchamiania Rodziałów pojawia się pierwszy zgrzyt - AI, czyli sztuczna inteligencja komputera, jest wyjątkowo słabe. Komputer będzie programował całkowicie irracjonalne zachowania, w których przykładowo przenosi się do wagonu gdzie nie ma żadnego łupu, a następnie stara podnieść nieistniejący skarb.

Fragment rozgrywki - część historii Cheyenne

To, czy uda się nam przejść daną misję (zwłaszcza te późniejsze) zależy tylko i wyłącznie od tego, czy komputer nam w tym przeszkodzi. Bywa tak, iż rabusie sterowani przez AI będą się bezcelowo błąkać, łapiąc co popadnie i strzelać do kogo się da. Sytuacje absurdalne przetykane są z wyjątkowo perfidnymi akcjami naszych oponentów którzy zagraną przez siebie kartą nagle uniemożliwią nam spełnienie wymogów scenariusza. A przyznać trzeba, te zostały rozpisane całkiem sprawnie i potrafią wciągnąć nas swą wartką akcją w klimat Dzikiego Zachodu. Pod warunkiem, że nie musimy po raz dziesiąty ponownie uruchamiać Rodziału od samego początku, co rodzi szczególną frustrację, gdy po naszej stronie nie ma absolutnie żadnej winy, a misję zawalimy z powodu zwykłej losowości.

Komiksy jak najbardziej na plus!

Liczba misji jest zupełnie przyzwoita - mamy ich aż 30, jednak przyznam iż nie miałem ani cierpliwości ani zwyczajnej ochoty ukończyć każdej z nich. Dlaczego? Tu pojawia się kolejna bolączka aplikacji - szybkość animacji. Każdy nasz ruch ma swoje odzwierciedlenie na ekranie. Bandyci będą się wspinać na dach, strzelać, czy też łapać skarby. Niemal każda z tych akcji trwa niesamowicie długo, a żadna z opcji nie pozwala nam przyspieszyć animacji!

Wizualnie gra wygląda doprawdy świetnie, a dopełnieniem przyjemnego odbioru jest klimatyczna oprawa dźwiękowa. Na plus zaliczyć możemy również fakt, iż Colt Express działa niesamowicie sprawnie. Żadnego spowolnienia gry, czy też zawieszania nigdy nie uświadczyłem.
Kolejną dobrą wiadomością jest zestaw osiągnięć, czyli achievementów do zdobycia, a także odblokowywanie nowych lokacji oraz wagonów. Miło jest po zakończonej partii sprawdzić nasze dotychczasowe statystyki i punkty wymagane do odblokowania nowych rzeczy.

Aplikacja niby dopieszczona, a jednak nie do końca...

Drugim trybem rozgrywki jest wariant klasyczny, znany z planszowej wersji gry. Rozgrywać go możemy przeciwko innym graczom, za pośrednictwem internetu. To znaczy, moglibyśmy, gdyby udało nam się z kimś połączyć (grałem na Steam). Liczba graczy będących online oscyluje zwykle w granicach 6-7 a i oni mają niespecjalną ochotę aby dołączyć do zabawy. Zresztą, wystarczy zerknąć na listę najlepszych wyników aby przekonać się o bezcelowości łączenia z kimkolwiek. Tryb hot seat, pozwalający grać na jednym urządzeniu obecnie nie istnieje (choć wydawca obiecał się nim zająć jeszcze w grudniu), a gra lokalna możliwa jest wyłącznie po połączeniu różnych urządzeń.

Dla kogo mogę polecić tę aplikację? Dla osób którzy nie mają z kim zagrać w wersję planszową i nie będzie im przeszkadzać niemiłosierna ospałość i często pozbawione sensu ruchy AI. O grze online na Steam możecie zapomnieć. Chyba, że umówicie się ze znajomymi na konkretną godzinę.
Asmodee - poprawcie AI i wprowadźcie opcję przyspieszenia ruchów!


Platforma:  iOS/Android/PC
Rodzaj: programowanie akcji, Dziki Zachód
Gra/Aplikacja płatna


Wymagania PC: Windows 7,  3.0 Ghz Dual Core, 2 GB RAM, 2 GB miejsca na dysku
Wymagania smartfon: minimum Android 4.4 / minimum iOS 9.1

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz