środa, 31 maja 2017

Ogródek - recenzja gry

lleż to razy marzyliśmy, aby w rewelacyjnego Patchworka można było zagrać w większą liczbę osób? Uwe Rosenberg postawił sobie za zadanie maksymalnie wyeksploatować puzzlo-kafelkową mechanikę, w rezultacie czego na rynku mamy już trzy tytuły bazujące na podobnym pomyśle: Patchwork, Park Niedźwiedzi i omawiany w tejże recenzji Ogródek. Czy jest on tylko rozszerzoną wersją hitu z 2014 roku? Zerknijmy!

Tym razem zawędrowaliśmy pomiędzy grządki i rabatki

Człowiek potrzebuje do życia ogrodów i bibliotek - Cyceron

Ogródek wita graczy niezwykle miłą dla oka szatą graficzną, przenoszącą nas wprost na przydomową parcelę, pełną sekatorów, pikowników, łopatek, podkaszaczy, motyczek i wertykulatorów. Co prawda w samej grze nie będziemy korzystać z takich pokładów ogrodniczego arsenału, jednak klimat zroszonych wiosenną mrzawką grządek, pomiędzy którymi wałęsa się domowy kot, jest bardzo mocno odczuwalny. 

A zatem wysypujemy zawartość całkiem sporej wielkości pudełka na stół i zapoznajemy się z instrukcją. Osoby, które znają Patchworka będą miały nieco ułatwione zadanie, jako że gra bazuje na niemal bliźniaczej mechanice. Zasady spisano aż nazbyt dokładnie, punktując wszelkie możliwe akcje, a także to, czego zrobić nie możemy. Całość okraszona jest przepięknymi grafikami pomocniczymi, których to kompozycja sprawia, iż przeglądanie instrukcji przypomina nieco wertowanie czasopisma ogrodniczego.

Poszło! Liczba komponentów znacznie większa niż w Patchworku

Mój ogród jest mym najpiękniejszym arcydziełem - Claude Monet

Pierwszą rzeczą na jaką zwróciliśmy uwagę była liczba planszetek, które będziemy obsiewać. Tutaj mamy ich aż dwie i są one znacznie mniejszych rozmiarów niż w Patchworku. Każdy z graczy otrzymuje również planszetkę reprezentującą stół ogrodowy, na którym zaznaczamy punkty. Na torze pomarańczowym zaznaczamy punkty z doniczek, na niebieskim zaś - z kloszy. Faza punktacji następuje w momencie gdy wszystkie pola którejś z naszych rabatek są zapełnione. Ale uwaga! Rabatki staramy się zapełnić w ten sposób, aby nie przykryć znajdujących się na nich kloszy i doniczek, gdyż spowoduje to utratę punktów.

Centralnym miejscem gry jest szkółka kwiatowa, gdzie znajdują się różnokoształtne płytki. Niech nie zmyli Was dołączona do zestawu sporych rozmiarów kostka, gdyż o żadnych rzutach nie ma mowy. Zielona kostka wskazuje numer rundy oraz tak zwaną linię ogrodnika, która określa rząd oraz kolumnę z której aktualnie można pobierać płytki kwiatów. 

Płytki kwiatów prezentują się przecudnie!

Co ciekawe, płytki możemy pobierać za darmo. jest to jedna z dwóch podstawowych akcji dostępnych w głównej fazie. Drugą zaś jest pobranie żetona doniczki i umieszczenie jej na którejś z naszych rabatek. Kostka będzie krążyła wokół szkółki kwiatowej zgodnie ze powtarzalnym schematem. Sprytni gracze będą mogli naprędce obliczyć które płytki opłaca się zabrać w danej turze, a na które warto nieco poczekać, wiedząc, że żaden z przeciwników nie będzie w stanie ich nam sprzątnąć sprzed nosa. Sytuacja przedstawia się znacznie trudniej gdy gramy we czwórkę, ponieważ w ruch wchodzi wówczas zasada umożliwia stworzenie linii ogrodnika po skosie. 
Jeżeli Patchwork możemy uznać za jedną z najlepszych gier dwuosobowych, tak Ogródek na tym poletku przędzie dość przeciętnie. Z partii na 2 osoby zrezygnowaliśmy po trzech próbach, stwierdzając, że zabawa jest po prostu dość przydługa. Być może wpływ na naszą ocenę miało bezpośrednie porównanie z Patchworkiem.

Taczka do samodzielnego montażu jest świetnym i klimatycznym dodatkiem

Gdzie kwitnie kwiat - musi być wiosna, a gdzie jest wiosna - wszystko wkrótce rozkwitnie - Friedrich Rückert

W pracy kierownika przydomowego systemu zagospodarowania przestrzennego wspomagać nas będą... koty i wspomniane wcześniej doniczki, czyli łatki, tudzież zapchajdziury. Niezwykle przypadły nam do gustu mikrozasady pozwalające wzbogacać taktykę w czasie gry. Przykładowo:

Nowe żetony kotów dostajemy po przekroczeniu przez jeden z naszych znaczników czerwonej linii na stole ogrodowym
W momencie pobrania ostatniego pomarańczowego znacznika z pola początkowego, otrzymujemy bonusową doniczkę
Pierwsza osoba, która dotrze jednym ze swych znaczników do końca punktacji, otrzymuje żeton bonusowy w postaci ula
Uzupełnianie szkółki kwiatowej jest automatyczne gdy pojawią się 3 lub 4 puste pola, lecz możemy zrobić to szybciej opłacając taką akcję żetonem kota

Powyższe zasady w znacznym stopniu potrafią wpłynąć na końcowy wynik, ponieważ liczba uzyskanych przez graczy punktów jest z reguły bardzo do siebie zbliżona i każdy jeden jest na wagę złota!

A teraz przyznać się, kto jeszcze starał się strzepać z instrukcji nieitniejącą ziemię! :)

Jako, że płytki na szkółce kwiatowej muszą być uzupełniane, w grze musiało pojawić się coś na wzór kołderkowego okręgu złożonego z płytek. Tutaj nazywa się to ścieżką ogrodnika - tak, wiem, początkowo można się pogubić w tych ogrodniczym nazewnictwie ;) - a jej początek reprezentuje taczka. No i właśnie. W tym momencie do naszego Ogródka zakrada się nornica, czyli pewien szkopuł, z którym młodzi uczestnicy rozgrywki nie zawsze sobie radzą. Jakkolwiek Patchwork jest grą słynącą z niebanalnej prostoty, czym skupia zainteresowanie maluchów, tak Ogródek poprzez premiowanie obserwowania zarówno ścieżki ogrodnika jak i szkółki kwiatowej oraz obliczanie ruchów do przodu, sprawia, że to dojrzali gracze mają przewagę. Jest to niewątpliwie bardziej rozbudowana gra i dająca o wiele więcej możliwości pokombinowania i pogłówkowania, jednakże nie wszystkim moim graczom przypadło to do gustu. Dotyczy to przede wszystkim tych, którzy wcześniej mieli okazję zagrać w Patchworka. Porównań po prostu nie sposób uniknąć i mimo, że osobiście uważam Ogródek za naprawdę dobrą pozycję, tak miejcie na uwadze powyższe ostrzeżenie.

 Córka również wydała swoją opinię o grze :)

Kiedy w ogrodzie zwiędły już najpiękniejsze kwiaty i chwasty wydają się być urocze - Sokrates

Jak się okazuje, wypełnianie planszetek w coraz to inszych wariantach, jest zabawą wprost fenomenalną i podejrzewam, że Uwe Rosenberg uraczy nas kolejnymi grami z tej serii. Gra wydaje się być nieco łatwiejsza od Patchworka, ponieważ nie opłacamy żadnych płytek i w każdej rundzie jesteśmy w stanie posadzić coraz to nowsze kwiatuszki. W praktyce jednak, przewidywanie ruchów może dla 8-9 latków zakończyć się lekkim zniechęceniem. Jeśli Wasze pociechy są już z grami planszowymi nieco bardziej obeznane i nie przeraża ich delikatna doza główkowania na kilku frontach, będą miały świetną zabawę. Niestety w kontakcie z alfa graczami, ważącymi każdy ruch i dla których wygrana to świętość - a których wśród moich znajomych również nie brakuje - rodzinna zabawa może się zakończyć katastrofą.
Zaskakiwać może również runda finałowa, w której to... co turę tracimy 2 punkty, do czasu aż wszystkie nasze rabatki mające co najmniej 3 płytki, zostaną zapełnione. Po początkowych bólach związanych ze strawieniem tego dziwnego zabiegu, z czasem do niego przywykliśmy. Wszak do każdego finału należy odpowiednio się przygotować, dlatego rozsądne operowanie płytkami w końcowych fazach gry jest rzeczą niebywale ważną i zapobiegającą bezsensownemu traceniu punktów.

Koła ratunkowe dla każdego ogrodnika

Ogródek - gdy zamiast szyć koc, sadzisz kwiatki - Rafał "Powermilk" Kociniewski :)

Ogródek jest bardzo przyjemnym, kolorowym tytułem rodzinnym z dość intuicyjnymi ruchami, ale i szansą na uruchomienie szarych komórek. Kolejnym plusem wpływającym na motywację maluchów jest fakt, iż raczej nie wylądują na minusie i zawsze zakończą grę z jakimś dorobkiem punktowym (pamiętam minę mojej córki po pierwszej partii Patchwork, w której zdobyła -6 punktów). Ogródek z każdej strony wyciąga do graczy pomocną dłoń i daje szansę na wykaraskanie się z impasu decyzyjnego. Jeżeli nie pasuje nam żadna z płytek, w sukurs idą nam żetony doniczek i kotów. Decyzyjność również ma tu swoje znaczenie i mam tu na myśli nie tylko zarządzanie płytkami, ale i manewrowanie kilkoma znacznikami punktów (idziemy po 20, czy liczymy na dodatkową doniczkę i nowe żetony kotka). Zabawa jest autentycznie wyborna!

O wysokiej regrywalności zabawy w ogrodowe puzzle raczej wspominać nie trzeba. To raczej sprawa oczywista przy tylu możliwościach i układach płytek. Ogródek oferuje także wariant jednoosobowy, w którym naszym zadaniem będzie zdobycie jak największej ilości punktów (tytułu mistrzowskiego jeszcze nie udało mi sie zdobyć!). Bardzo miła opcja na samotne wieczory, choć dla nas jest to gra raczej na rodzinne, niedzielne popołudnia.
Czy wyparła Patchworka w trybie dla 2 osób? Nie, jednak w idealny sposób zapełniła lukę, której Patchwork z naturalnych względów zapełnić nie mógł, umożliwiając układanie puzzli dla 3-4 osób. Cóż, te gry idealnie się uzupełniają i posiadanie obydwu pozycji w kolekcji jest trafną decyzją. Familijne kultywowanie ziemi i prace ogródkowe w asyście wszędobylskich kotków jeszcze nigdy nie były tak przyjemne!

Jeśli jesteście ciekawi co o Ogródku sądzą inni recenzenci, zapraszam do recenzji Powermilka (TUTAJ) i Piotrka z bloga Turlnij (TUTAJ), którzy niedawno również opisali swe wrażenia z rozgrywki.


Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa REBEL, za udostępnienie gry do recenzji!


Wiek: od 8 lat  
Ilość graczy: 1-4   
Czas rozgrywki: 60 min.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz