niedziela, 16 lipca 2017

Panic on Wall Street! - recenzja gry

Wycieczki po mało znanych w Polsce tytułach ciąg dalszy. Oto imprezówka, która na stałe zagościła w wielu topkach zagranicznych recenzentów. Stylizowany na międzywojenną gazetę front pudełka, niezwykle dynamiczna żywa rozgrywka i przeniesienie emocji z giełdy papierów wartościowych. Zgiełk, harmider i niczym nieskrępowane przepychanki słowne. Witajcie w roku 1929. Czarny Czwartek tuż za progiem!

Zgarnij fortunę lub strać majątek

Krótka notka słowem wstępu. Gra figuruje również na rynku pod nazwą Masters Of Commerce i obecnie jest tytułem wielce poszukiwanym wśród kolekcjonerów. Podczas akcji czyszczenia półek, mój egzemplarz sprzedał się natychmiast po wystawieniu na aukcję. Panic on Wall Street! jest doprawdy świetną imprezówką, posiada jednak jedną, dość istotną wadę, która dyskwalifikuje ją wśród części moich znajomych. Ale od początku...

Rok 1929 to początek Wielkiego Kryzysu, który bezlitośnie rozłupał światową gospodarkę

Nowojorska giełda jest niczym wielki akwen wodny, wypełniony zarówno rekinami biznesu, jak i małymi płotkami. Odzwierciedlenie panującego tam klimatu, to nie lada wyzwanie dla projektanta gry planszowej. Jeśli spodziewacie się gorącej atmosfery i przekrzykiwania się nad blatem stołu, trzymając w spotniałej dłoni zwitki banknotów, jesteście na dobrym tropie.

Przed rozpoczęciem rozgrywki gracze dzielą się na dwie grupy: inwestorów i managerów. Każdy z nich otrzymuje na starcie $120.000. Inwestorzy dostają dodatkowo zestaw żetonów w wybranym przez siebie kolorze, natomiast managerowie zgarniają płytki losowych firm. Tutaj słowa uznania dla twórców za pomysłowość, bowiem firmy i oferowane przez nich produkty są dość osobliwe, żeby nie rzec ekstraordynaryjne. Zestaw domowej plaży, wytłumiacz chrapania, czy też radio napędzane przez... znajdującego się w środku chomika!

Żetony inwestorów

Rozgrywka podzielona jest na kilka faz. Pierwszą z nich jest faza negocjacji, która trwa dokładnie 2 minuty. Do odmierzania czasu służy dołączona do zestawu niewielkich rozmiarów klepsydra, jednak w ferworze walki gracze mogą przeoczyć upłynięcie czasu, toteż rekomendowane jest użycie alarmu. Faza negocjacji to istny chaos i zarazem esencja Panic on Wall Street!. Inwestorzy nawiązują kontakt z wybranymi przez siebie managerami starając zakupić którąś z posiadanych przez nich akcji, oferując przy tym konkretną ilość gotówki. Panuje tu wolna amerykanka i jeśli inwestorom uda się szybko dobić targu, mają czas na nawiązanie kontaktu z kolejnym managerem. Inwestycja oznaczana jest poprzez położenie jednego ze swoich tokenów na akcji danej firmy i zaznaczenie markerem proponowanej ceny (markery są dołączone do zestawu i tak, można łatwo wymazać naszą bazgraninę). Ale uwaga! Jeśli inny gracz zaproponuje managerowi korzystniejsze warunki finansowe, ów manager może zerwać wcześniejszą umowę i przyjąć ofertę innego inwestora. Aby uniknąć tego typu nieprzyjemnych niespodzianek, możemy namówić managera do zawarcia umowy po której negocjacje z innymi graczami będzie niemożliwe.

Chaos, pokrzykiwanie, wyrywanie włosów z głowy i okazjonalne bluzgi. Jak możecie się domyślać, rozgrywki do spokojnych nie należą i co spokojniejsi gracze raczej się w tym jazgocie nie odnajdą. Jeden z moich znajomych, na codzień cichy i spokojny człek, w zasadzie nie został nawet dopuszczony do głosu, nie potrafiąc przebić do żadnego managera. Oj, faza negocjacji to istne ujadanie rozcietrzewionych przekupek, które najadły się szaleju i zapiły testową wersją superenergetyka! Im więcej graczy, tym większy zgiełk.

  
Nie zabrakło również odniesień do innych planszowych hitów ;)

Akcje podzielone są na 4 kolory. Dla uatrakcyjnienia rozgrywki każdy kolor posiada kilka różnych produktów, aby nie dopadła nas monotonia. Uwagę warto zwrócić na fakt, iż kolory są obciążone różnym stopniem ryzyka inwestycji. Akcje czerwone są najbardziej ryzykowne gdyż ich wartość może uzyskać liczbę minusową. Z drugiej strony mogą nam zapewnić największy zysk. Osoby które nie mają za bardzo ochoty ryzykować powinny inwestować z kolei w produkty koloru niebieskiego.
Początkowa cena akcji każdego z kolorów jest identyczna, jednak po fazie negocjacji w ruch idą kostki które zobrazują wahania na rynku. Kostka kostce nierówna i jeśli mamy odrobinę szczęścia, nasze czerwone akcje mogą momentalnie poszybować o 7 pozycji w górę, zapewniając nam nagle olbrzymi przychód, podczas gdy wartość akcji niebieskich będzie ulegać jedynie delikatnym fluktuacjom.

W Panic on Wall Street! możemy bawić się już od 3 osób, jednak jak na imprezówkę przystało, gra nabiera pełni rumieńców dopiero przy większej liczbie osób. Już przy 6 graczy będziemy mieli w naszym salonie małe pandemonium, któremu może towarzyszyć postukiwanie w ścianę ze strony naszych sąsiadów, tudzież przyjacielska wizyta z lokalnego posterunku policji w celu uspokojenia "pijackiej awantury".

Poniżej ocenzurowana, łagodna wersja fragmentu jednej z naszych rozgrywek (oj, przy fazie negocjacji budzą się w człowieku demony):

GRACZ 1: Hej, no! Tomku, tak nie można. To bardzo niegodziwe co zrobiłeś!
GRACZ 2: Taaak? Mam Cię w nosie! Trzeba było dać korzystną ofertę.
GRACZ 3: 40. Daję 40.
GRACZ 2: Dobra, biorę 30 od Arka i zamykam deal.
GRACZ 3: Ej no, przecież kurczę mówię, że daję 40!!!
GRACZ 2: Mieliśmy umowę na kolgejta a zainwestowałeś w coś innego. Pocałuj się w nos.
GRACZ 4: Ej, czy ktoś mnie słyszy, chciałem w coś końcu zainwestować.
GRACZ 1: JARO! DWA DEALE ZA 30 NA WYŁĄCZNOŚĆ NA ZIELONE. NIE ZROBIĘ CIĘ W KONIA W NASTĘPNEJ RUNDZIE!
GRACZ 5: Niebieskie, mam do sprzedania niebieskie. TANIO!
GRACZ 6: <wykonuje dziwne gesty w kierunku jednego z managerów>

Powyższa rozmowa miała miejsce w ciągu 5 sekund rozgrywki.

Wahania rynku są doprawdy nieprzewidywalne, niczym rzut kostek ;)

Po rzucie kostkami następuje faza przychodu (lub straty po nieudanych inwestycjach), oraz opłacenia kosztów przez managerów. Jeśli myślicie, że rola managerów polega wyłącznie na biernym przyjmowaniu ofert inwestorów, jeteście w błędzie. Ostatnią fazą rundy jest aukcja w czasie której managerowie licytować będą nowo pojawiające się akcje w grze. Oczywiście większość graczy preferuje rolę inwestorów, jako, że to oni przejmują inicjatywę, jednak gorąco namawiam do wypróbowania obydwu ról. Nie każdy manager będzie dobrym inwestorem i vice versa. Pod koniec piątej rundy zliczamy zgromadzony kapitał i wybieramy najlepszego inwestora i managera, tym samym obsadzając aż dwa pierwsze miejsca.

Pod względem regrywalności tytuł ten prezentuje się wyśmienicie, pod warunkiem, że mamy odpowiednie grono osób. Niestety część mojej ekipy niechętnie zasiadała do stołu, toteż z biegiem czasu nasze rozgrywki były uzależnione od tego, czy zbierzemy na dany dzień co najmniej 6 osób które nie mają nic naprzeciw wokółstołowej wojnie na słowa. Mazaki, o dziwo, wytrzymały sporą liczbę rozgrywek a usuwanie śladów po markerze jest na szczęście bezproblemowe. Dlaczego odradzam partie na mniej niż 6 osób? Z uwagi na sojusze, które często zawierane były pomiędzy dobrymi znajomymi. Jak napisałem wcześniej, grę wygrywa zarówno inwestor jak i manager, tak więc przy odpowiednim rozstawieniu akcji, dwójka graczy może mataczyć i zawierać kontrakty wyłącznie pomiędzy sobą.

Nasza klepsydra poszła w kąt, zastąpiona alarmem z telefonu

Jest gorąco, głośno, a na brak emocji narzekać nie można. Tak ogromnego, choć naładowanego pozytywnymi doświadczeniami chaosu przy stole nie doświadczyliśmy jeszcze w żadnej imprezówce. Niestety po kilku partiach część używanych w grze banknotów ulega zniszczeniu, czy to przez przypadkowe rozdarcie (niektórzy gracze za bardzie wcielają się w role i wymachują w powietrzu zwitkiem dolarów), czy zwykłe zmiętolenie. 

Do zabawy zachęcają proste zasady, doskonałe wykonanie wszelkich komponentów i szybki czas rozgrywki. Półgodzinne partie to wcale nie mrzonki wymyślone przez wydawcę, aby zachęcić graczy do zakupu. Panic on Wall Street! bazuje na przeogromnej interakcji pomiędzy graczami. jest tu jednak pewien szkopuł, o którym wspomnieć należy. Jeśli chodzi o stopień hałasu, na naszym krzykometrze gra uzyskuje 10/10. Nie przekrzyczysz przeciwników = nie zarabiasz. No cóż, każda z partii to trudne do opisania przeżycie, będące mieszaniną wszelkich możliwych stanów emocjonalnych.

Przy tak sporej liczbie pozytywnych komentarzy i świetnych recenzji, aż dziw bierze, że do tej pory nie ukazała się nasza edycja gry. Jestem przekonany, że zdobyłaby serca wielu graczy, którym niestraszne hałaśliwe imprezówki. Szukacie idealnej pozycji na wyjazd integracyjny? Voilà! :)


Wiek: od 8 lat
Ilość graczy: 3-11
Czas rozgrywki: 40-60 min.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz