sobota, 17 lutego 2018

Miszmasz! - recenzja gry

Cooo?! Kolejna puszka z mini gierką będącą klonem utartego schematu wyszukiwania par? Tego typu reakcje są jak najbardziej uzasadnione, jeśli Miszmasz! nie wylądował do tej pory na naszym stole. W rzeczywistości, po wieeelu rozgrywkach, mogę z otwartą przyłbicą rzucić całemu światu, iż ta mała, niepozorna gierka od wydawnictwa Rebel, posiada jeden z najlepszych wariantów drużynowych (i nie tylko!) w jaki przyszło mi grać :)

W tym niepozornym pudełko kryje się doprawdy arcyfajna gra!

Oto w nasze ręce trafia kolejny - nie boję się użyć tego określenia - hit, który podbił serca wszystkich, którzy zasiedli ze mną do wspólnej partii. Wszystko za sprawą trybu gry zespołowej, który nadaje Miszmasz! prestiżowego wręcz sznytu w kategorii rozrywki. Tak dobrego wariantu drużynowego dawno nie uświadczyłem! Ale od początku...

W pudełeczku znajdziemy zestaw 135 kart

Celem gry jest zdobycie 5 zestawów kart, na zasadzie parowania tych, które będą wystawiane przez graczy na stół. Karty odsłaniamy z naszych stosów, a w momencie zauważenia dwóch identycznych wzorów, wskazujemy je palcami, następnie zgarniamy do siebie. Co ciekawe, w aktywnej rozgrywce biorą udział również karty które już zostały zabrane (kładziemy je na osobne stosiki) oraz te spoczywające na wierzchu talii. W tenże sposób łotrzykowskim zabiegiem możemy podkradać pary zdobyte już przez innych graczy. Nawet jeśli któryś z naszych przeciwników posiada już 4 z 5 wymaganych do zwycięstwa zestawów, nic nie jest przesądzone! Losy rozgrywki mogą momentalnie się zmienić. Warto też zauważyć, iż niektóre karty w pudełku mają aż 3 jednakowe kopie, podczas gdy większość to tradycyjna para.

Wspaniałą alternatywą jest rozgrywka zespołowa, w której może brać udział od 4 do 6 graczy. Tutaj w ruch wchodzi lekka modyfikacja zasad, w której jeden gracz z drużyny może wskazać wyłącznie jedną kartę, sugerując zarazem partnerom (lecz i oponentom!) jakiej karty należy szukać. Emocje gwarantowane! Liczba przezabawnych sytuacji do jakich dochodziło w czasie naszych rozgrywek była wprost przeogromna, a godziny spędzone na świetnej zabawie mijały w ekspresowym tempie. Miszmasz! jest tego rodzaju tytułem przy którym nie liczy się spędzonego czasu, a regrywalność jest oszałamiająco wysoka. Tradycyjnie już graliśmy również z młodszymi planszomaniakami, w przedziale wiekowym 6-10, a którzy nie tylko dotrzymywali tempa, ale i potrafili niejednokrotnie ograć dorosłych. Nie umniejszałbym tutaj niczego partiom standardowym w których każda z osób gra na własny rachunek i bawimy się się naprawdę bardzo dobrze, jednak palma doskonałości wędruje dla rozgrywek drużynowych.

Malutkie pudełeczko - malutka wypraska

Jeśli miałbym wymienić rzeczy, które w Miszmasz! nie przypadły mi do gustu, nie byłbym w stanie z marszu podać niczego co rzeczywiście byłoby jakimś wielkim mankamentem. Przeciwnicy puszek raczej nie będą do końca zachwyceni, jako że dość ciężko ustawia się je w sensowny sposób na półkach. Drugą "wada" może być początkowe wrażenie chaosu panującego na stole, zwłaszcza że momentami szwadrony kart mogą opanować całkiem sporą jego część. Podstawa to dobra organizacja miejsca, tak aby nie mieszały nam się nasze zdobycze z wykładanymi kartami. W czasie partii uważajcie również na palce, zwłaszcza tych najmłodszych uczestników rozgrywki. O przypadkowe zadrapanie w ferworze walki nietrudno ;)

Jak widać na załączonym obrazku, o pomyłkę jest nietrudno :)

Paleta wzorów na kartach (bazujących na kilku barwach) jest spora, a do pomyłek dochodzi całkiem często, jeśli nie jesteśmy skoncentrowani na szybko pojawiających się na stole obrazkach, lub wisi nad nami presja czasu. Wykonanie samej gry tradycyjnie dla tego wydawnictwa na bardzo dobrym poziomie i absolutnie nie ma się do czego przyczepić.

Jednym z autorów Miszmasz! jest Thomas Vuarchex, którego część z Was zapewne kojarzy ze świetnego Jungle Speed. Cóż, Thomas dopisał do swojego konta kolejny nader zacny tytuł, a my możemy rozkoszować się prostą, acz zadziwiająco przednią rozgrywką. Niezwykle miłe zaskoczenie, jako że oczekiwałem gry dobrej, a dzięki wariantowi drużynowemu otrzymałem tytuł doprawdy mistrzowski. Gra wyborna, z niskim progiem wejścia, kilkoma wariantami, banalnymi zasadami, przeogromną regrywalnością (godziny leciały a my graliśmy dalej) i świetnie wydana. Do tego tytułu będziecie wracać często, zwłaszcza jeśli macie w domu nieco młodszych graczy. Bardzo, bardzo mocno polecam!

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa REBEL, za udostępnienie gry do recenzji!


Wiek: od 6 lat    
Ilość graczy: 2-6
Czas rozgrywki: 10 min.



2 komentarze:

  1. Bardzo interesująca gra. Spodobało mi się szczególnie, że gra ma 3 tryby :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas wybitnie przypadła do gustu każdemu kto zasiadł do stołu. Wiele godzin wspaniałej zabawy! :)

      Usuń