niedziela, 20 maja 2018

Pyrkon 2018 - relacja z festiwalu

Jeden z największych festiwali fantastyki w Europie, mnóstwo sal prelekcyjnych i wystawców, cosplay, games roomy oraz dziesiątki tysięcy uczestników. Poznański Pyrkon w tym roku po raz kolejny przyciągnął tłumy spragnione dobrej zabawy. Na evencie mogłem zagościć - a także wziąć udział w specjalnych spotkaniach - dzięki uprzejmości wydawnictwa Black Monk, któremu gorąco dziękuję za zaproszenie!

Kolorowy, wesoły, fantastyczny - Pyrkon 2018

Opisanie wszystkich nowości, rozgrywek i spotkań jakich doświadczyłem zajęłoby niechybnie całe tomiszcze, toteż muszę pokusić się o bycie nieco selektywnym. Na festiwalu pojawiło się kilkudziesiąt wydawnictw reprezentujących gry bez prądu, skupionych wokół olbrzymiego stoiska Black Monk ulokowanego w centralnej części pawilonu 5. Samych pawilonów było aż 15 a przestrzenie eventu przypominały niewielkie miasteczko, na uliczkach którego można było spotkać postacie z filmów, seriali, książek, kreskówek oraz inszego autoramentu. Mowa rzecz jasna o cosplayerach którzy także i w tym roku dopisali nader obficie, zalewając tereny Pyrkonu niczym ogromna fala.

Tłumy zalały hale wystawowe
Dwaj znani bloggerzy planszówkowi :)
Cosplayerzy dopisali i w tym roku
Mocna ekipa z wydawnictwa Black Monk

Jak co roku, na Pyrkon zawitali fantastyczni goście: Maja Lidia Kossakowska, Graham Masterton, Robin Hobb, Andrzej Pilipiuk, czy Marcin Mortka - to tylko część osób, uświetniających festiwal. Z każdym gościem można było naturalnie spotkać się osobiście, zdobyć autograf, tudzież cyknąć fotkę, licząc się rzecz jasna z kolejkami do nieco większych nazwisk. Na evencie udało mi się również poznać Felicię Day, zawdzięczając ten fakt wydawnictwu Black Monk :) Ekipa z Poznania wyraźnie dominowała i zaprezentowała uczestnikom eventu szereg mocnych tytułów, które można było ogrywać na kilkunastu stolikach, w towarzystwie osób objaśniających zasady. Doprawdy chylę czoła przed tym wydawcą, jako że pod kątem organizacyjnym - i nie tylko - spisali się wprost doskonale. W piątkowy wieczór, wraz z grupą pozostałych recenzentów wziąłem udział w imprezie na której mieliśmy okazję ograć wszelakie nowości. Część z nas polowała na grupkę studentów w Monster Slaughter: Horror w Głębi Lasu, wcielając w rozmaite potworzasto-wampiro-alienowe rodziny i mając okazję przenieść się wprost do slasherowych lat 80., inni brali udział w szalonych goblinich wyścigach pod nazwą Gretchiny!, jeszcze inni mierzyli z Munchkin Gloom, będącym przezabawnym połączeniem dwóch hitów. 

Fragment olbrzymiego stoiska Black Monk
Gloom - hitowa tegoroczna nowość
Początek naszej gry i Powermilk w akcji
Monster Slaughter - polowanie czas zacząć!
Zgadnij kto padnie ofiarą jako pierwszy
ZC - czyli kult czystej maści

Udało mi się zagrać w każdy z tych tytułów i muszę przewiduję, że będzie to wyjątkowo udany rok dla Monk'ów, jako że każda z gier dostarcza - co najważniejsze - mnóóóstwa funu! Moim faworytem, którego wypatruję niczym Cypisek Rumcajsa, jest bez krzty wątpienia Monster Slaughter, w którym z każdą rozgrywką możemy doszukać się odwzorowania fragmentu któregoś z horrorów oglądanych przed laty jeszcze na kasetach VHS. Doprawdy fantastyczna zabawa i tona emocji przy stole! Po zakończonych rozgrywkach następowała zmiana miejsc i przetasowania, a wesołe ogrywanie zakończyło dopiero gdy słonko dawno schowało za horyzontem ;)

To rzecz jasna nie koniec nowości jakimy uraczy nas Black Monk w tym roku. Na tych, którzy mają ochotę wyruszyć, a raczej starać wymigać od niebezpiecznej wyprawy na smoka, czeka Ruszyłbym na Smoka - narracyjna gra w której istotną rolę odgrywać będzie blef. Fanatycy Dungeons & Dragons mogą tymczasem zacierać ręce w oczekiwaniu na Lochy i Kwoki, czyli emocjonującej zabawy w której niebagatelną rolę - oprócz chęci zebrania jak największej liczby skarbów - odgrywa spostrzegawczość i refleks. Na miłośników Lovecrafta i turlania kosteczkami czeka zaś Vudulhu - imprezowa gra z jajem, tymczasem korowód nowości zamykają Łupieżcy Rigor Mortis, którego fanom gier bez prądu i gier spod szyldu BM przedstawiać nie trzeba.

Stworze - słowiańska mitologia zawsze w cenie!
Nie mogło zabraknąć przemiłych ludzi z GF
Niezwykle przyjemnie było zastać Quantum Games
Czacha Games tuż przed napływem graczy

Na przegląd stoisk, rozmowy z wystawcami i ogrywanie, człowiek z chęcią poświęciłby kilka dodatkowych dni, gdyż planszówkowych dobroci było bez liku. Twórcy słowiańskiej gry Stworze, której druga edycja już znajduje się na rynku, promowali nowy tytuł, który już w tym roku będziemy mogli ograć. Mowa o Lunation - grze area control, wprost przepełnionej negatywną interakcją, w której będziemy starali się zostać władcą Imperium. Stoły Czacha Games uginały się pod ciężarem stosów kolorowych, cudnie wyglądających komponentów, Games Factory przyciągało zwiedzających kunsztownym wystrojem stoiska, a Quantum Games promowało swą nowość, czyli Elementum, którą miałem okazję ostatnio recenzować.

UBOOT wyglądał nieziemsko!
Wiktoriańska reimplementacja Discworld
Tych gier raczej nie trzeba przedstawiać :)
Coś dla fanów fantasy - Labirynt Śmierci

Przechadzając się po pawilonie można było dostać oczopląsu od nadmiaru wspaniałości, zwłaszcza gdy ktoś nie śledził wszystkich planszówkowych nowości na bieżąco. Artur Szyndler promował swój Labirynt Śmierci, który wizualnie został dopracowany do najmniejszych szczególików i prezentuje się autentycznie bosko. Będąc fanem ameritrashu, nie bojąc mikrozasad, oraz znając poprzednie dokonania autora, ta gra trafia na moją wishlistę, zwłaszcza, że wizualnie przypomina mi kultowego już Descenta. No cóż, Kryształy Czasu na planszy? Yossa bierze w ciemno ;) Sporo przechodzących przystawało przy gablotach wydawnictwa Portal i 2 Pionki, podziwiając przecudnej urody figurki, zwłaszcza do ostatniego hitu spod skrzydeł Erica M. Langa, czyli Rising Sun. Kolejną wspaniałością którą zachwycały się tłumy był UBOOT: gra planszowa od Phalanx Games, przenosząca nas do wnętrza niemieckiego okrętu podwodnego, gdzie gracze dzielą się na czterech różnych członków załogi, mając przy tym różnorodne zadania i obowiązki do wykonania.

Było na czym oko zawiesić
Kroniki Mutantów znów żyją! :)
Trefl na chwilę przed naporem zwiedzających
Ekipa z Galakty w dobrym humorach :)

Pora aby wspomnieć o dwóch tytułach, na które zwróciłem szczególną uwagę. Mowa przede wszystkim o nadchodzącej nowości od Board & Dice, której prototyp udało mi się ograć stając w szranki z autorem gry. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, poza tym, że szykuje nam się doprawdy zacna kościanka, która powinna usatysfakcjonować nawet tych najbardziej wybrednych. Już w sam prototyp grało się cudnie i zostałem autentycznie zarażony tym projektem. Tymczasem chłopaki promowali głównie swój nowy tytuł InBetween wyróżniający się już samym podejściem do designu pudełka. Drugi tytuł to Slawia od Marcina Wełnickiego, projektanta znanego nam ze Slaviki, do którego przysiadłem się na kilka minut wypytując o nowe dzieło. Oszałamiające grafiki i powrót do świata przepełnionego stworami z mitologii słowiańskiej. Gra wygląda bajecznie i już niebawem rusza na wspieram.to.

Tawerna graczy Hearthstone'a
Pawilon gier wideo
Mieszki złota często szły w ruch ;)
Cosplayerzy zachwycali swymi strojami

Pyrkon to rzecz jasna nie tylko gry bez prądu, ale i multum innych wystawców, sklepików, turniejów oraz prelekcji. Program destiwalu obfitował w rozmaite atrakcje i człowiek żałował jedynie tego, że nie potrafi się natychmiastowo sklonować aby wziąć udział we wszystkich możliwych punktach programu. To również doskonała okazja do zrobienia oryginalnych zakupów. Liczba rozmaitych rękodzieł, przedmotów kolekcjonerskich i precjozów skłaniała do nieustannego sięgania do sakwy. Pawilon z blokiem gier elektronicznych nie imponował rozmiarem tak jak ten dla wystawców, za to nadrabiał natężeniem akcji jaka panowała w środku. Królowały rozmaite gry ruchowe oraz Nintendo Switch. Znalazło się równiez miejsce dla fanów gier retro i przepięknie wykonana tawerna gry Hearthstone od Blizzarda.

Pyrkon 2018 minął, a fani fantastyki mogą czuć się w pełni usatysfakcjonowani z minionego eventu. Ze swojej strony chciałbym raz jeszcze podziękować organizatorom oraz wydawnictwu Black Monk za zaproszenie i wspaniałe chwile! Dzięki i do zobaczenia za rok! Na sam koniec jeszcze kilka zdjęć, jako że tych nigdy dosyć ;)


 Ogromne dzięki dla wydawnictwa Black Monk za zaproszenie oraz masę atrakcji!


11 komentarzy:

  1. Zarabista impreza i super ludzie. Udalo sie jak zwykle :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Było niesamowicie - jak co roku! Jestem na pierwszym zdjęciu :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie niestety na zdjęciach nie ma, ale też tam byłem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest szansa że jesteś na jednym z wielu innych jakie cyknąłem :)

      Usuń
  4. Zdjęć mam o wiele więcej, do tego filmiki. Może uda mi się zmontować całość któregoś dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja niestety w tym roku na Pyrkonie nie byłem, więc czekam na filmik. Jestem ciekawy jakie cosplaye królowały w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Królowała Ciri która była wszechobecna :)

      Usuń
  6. Ja oczywiście odwiedziłem, ale krótko, bo pracuje w weekendy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może następnym razem się uda na dłużej - jakiś urlop? ;)

      Usuń