niedziela, 3 czerwca 2018

Jamaica - recenzja gry

Jak ten czas leci - Jamaica ma już ponad 10 lat! Wydana w 2007 roku piracka gra wyścigowa swego czasu gościła w rozmaitych topkach, acz zdania na jej temat były - i są po dziś dzień - podzielone. Jednego odmówić jej nie można. Gra przykuwa wzrok swym pysznym wydaniem, a na stole wygląda doprawdy imponująco. Jak z samą rozgrywką? Zapraszam do recenzji!

Pudełko wygląda niczym piracki kufer ze złotem! :)

Przeciwników tego tytułu, którego do spółki z Malcolmem Braff i Sebastienem Pauchon projektował sam Bruno Cathala, przekonywać do gry nie zamierzam. Głosy o "ulepszonym Chińczyku" są dość powszednie w niektórych kręgach, jednak taka opinia wydaje mi się mocno krzywdząca. W moich licznych rozgrywkach, gdy grę prezentowałem przeróżnym składom, gra wręcz zachwycała nowicjuszy, jednak z drugiej strony, potrafiła wywołać grymas niezadowolenia i niejakie rozczarowanie pośród zaprawionych w bojach planszówkowiczów.

Archiwalne zdjęcie, jeszcze z czasów Bruno Cathala Day :)

Zasady gry są banalnie proste. Każdy z graczy obejmuje dowodzenie nad jednym ze statków, przejmując jednocześnie specjalną talię kart odpowiadającą wybranemu przez siebie kolorowi, oraz planszetkę na której będziemy umieszczać nasz ładunek. Plansza żywo przypomina jedną z wielu gier wyścigowych, jako że jednym z naszych celów jest jak najszybsze dotarcie do mety, czyli zatoczenie wielkiego koła wokół wyspy. W naszej turze rzucamy dwoma kostkami, które umieszczamy w wybranych przez nas miejscach na środku planszy - jedno odpowiada porankowi (lewa strona), drugie wieczorowi (strona prawa). Następnie każdy z graczy zagrywa jedna kartę z 3 dostępnych na ręce. 

Odkrywamy zawartość "skrzyni umarlaka" ;)

Każda karta ma 2 efekty, przyporządkowane porankowi i wieczorowi. Efekty są rozmaite: od poruszenia się statkiem, po pobranie któregoś z ładunków i umieszczenie w wolnym miejscu na statku (uwaga: przedmiotów zdobytych w różnych turach nie można łączyć w ładowni nawet jeśli są tego samego rodzaju). Tym samym, bazując na rzutach kostkami, to my decydujemy np. o ile pól poruszymy się do przodu, o ile mamy odpowiednią kartę na ręce rzecz jasna.

Figurki stateczków to bardzo przyjemny dodatek do gry

Po cóż zbierać rozmaite ładunki? Otóż stając na niektórych polach będziemy musieli skonsumować nieco prowiantu - wiadomo, podróż pochłania zapasy żywności. Porty zaś kosztować nas będą złote monety - trzeba przekupić strażników aby nie wydali nas gubernatorowi ;) Proch armatni to ostatni rodzaj ładunku i używamy go w walkach z innymi graczami. Interakcja jest spora i do wymiany ognia będzie dochodzić całkiem często jeśli gramy w większą liczbę osób. W przypadku walki sami decydujemy ile prochu chcemy zużyć. Każdy żeton zapewnia nam 1 dodatkowy punkt do rzutu kostką określającego naszą siłę ognia. Cóż jednak robić gdy zostajemy zaatakowani przez bezwzględnego pirata który dysponuje olbrzymimi zasobami prochu? Z góry jesteśmy skazani na porażkę? Otóż nie. Na kostce walki znajduje się również specjalna ścianka zapewniająca automatyczne zwycięstwo bez względu na siłę ognia obydwu ze stron. Bardzo fajne rozwiązanie, które mi osobiście niejeden raz uratowało skórę! :)

 Wydawca zadbał o prześliczną i klimatyczną oprawę graficzną

Mieliśmy już zbieranie ładunków, zawijanie do portów i pirackie walki. Czymże byłaby jednak gra o korsarzach bez zbierania skarbów? Zadbano i o to! Na mapie rozsiane zostały specjalne znaczniki na których umieszczamy żetony skarbów. Tutaj w ruch wchodzi specjalna talia z której będziemy dociągać kartę, ilekroć nasza załoga natrafi na swej drodze tajemniczy kufer. Nagrodą jest głównie złoto, aczkolwiek niektóre skrzynie zawierają przedmioty specjalne np. wspomagające nas w walce lub zapewniające więcej miejsca na ładunek. Nie zapomniano o przeklętych skarbach dających punkty minusowe. Sama podróż po mapie daje nam również szansę na dokonanie wyboru którym przesmykiem chcemy popłynąć (jest ich kilka), tak więc nie obyło się bez dokonywania wyborów w czasie podróży statkiem. Przyznacie, że jak na grę wyścigową jest tutaj całkiem sporo dobroci :)

W grze wcielimy się w postacie znane z kart historii

Tym co zachwyci nas już po otwarciu pudełka - a nawet przed - będzie wydanie gry. Nowe wydanie Jamaica zostało potraktowane po mistrzowsku i z dbałością o najmniejsze szczególiki. Jest to szczególnie ważne w przypadku gry rodzinnej, gdzie do wspólnej rozgrywki zasiądą z nami małoletni gracze którzy zwracają na ten aspekt szczególną uwagę. Jeśli gra nie wygląda zbyt atrakcyjnie, raczej nikłe szanse aby przekonać do zabawy co bardziej wybrednych młodszych graczy. Zarówno instrukcja, jak i jakość komponentów swoją na bardzo wysokim poziomie, a dołączenie do gry figurek kolorowych stateczków jest prawdziwą wisienką na pirackim torcie. Wartością dodatkową w Jamaica jest wkomponowanie do gry krótkich notek biograficznych znanych person parających się piractwem, jak pochodząca z Irlandii Anne Bonny, czy Calico Jack. Fani serialu Piraci prędko odnajdą tu swoich ulubionych bohaterów :)

Przykładowy sposób układania towarów na statku

Gra kończy się w momencie gdy któryś z graczy przekroczy linię mety. Im dalej będziemy za metą, tym więcej bonusowych punktów dodamy co całkowitej wartości zgromadzonych przez nas złotych monet, będących odpowiednikiem punktów zwycięstwa (nie zapominamy o kartach skarbów!). Jamaica idealnie sprawdza się wśród nowicjuszy, którzy są nią autentycznie zachwyceni. Gorzej nieco sprawa się ma gdy chcemy zasiąść do partii z nieco bardziej zaawansowanymi graczami - acz nie zawsze! - których mogą odrzucać oczywiste i oklepane mechaniki. Z jedną rzeczą mam jednak pewien problem. Mianowicie minimum wiekowe 8+. Niestety nie wszystkie dzieci w tym wieku są w stanie skutecznie przeciwstawić się starszym i bardziej doświadczonym graczom. Niektóre maluchy miały problemy z rozlokowywaniem towarów na statku i skutecznym korzystaniem ze swojej talii. Ogranie kilku partii rozwiązywało ten problem, jednak początki były dość ciężkie.

To co piraci kochają najbardziej - skarby!

W Jamaica niezwykle istotną rolę odgrywa planowanie swoich akcji, co w połączeniu z przystępnością i łatwymi do pojęcia zasadami czyni iście wybuchową mieszankę. Opcjonalne drogi którymi może podążyć nasz statek, wraz z poukrywanymi skarbami, emocjonujące walki w których nawet najsłabszy pirat ma szansę na pokonanie nafaszerowany działami statek przeciwnika, a wszystko to okraszone arcypiękną oprawą graficzną, cudną mapą i przedniej jakości komponentami.

Jako gra rodzinna do której zasiądziemy wraz z nieco starszymi dziećmi i dziadkami, Jamaica sprawuje się doskonale, zachwycajac nie tylko wyglądem ale i sprawną, dającą mnóstwo radości rozgrywką. W przypadku starszych i doświadczonych graczy proponuję sięgnąć po zupełnie inny tytuł aby uniknąć rozczarowania.


Wiek: od 8 lat (sugerowałbym 9-10)
Liczba graczy: 2-6
Czas rozgrywki: 30-60 min.



4 komentarze:

  1. O takiej grze nie słyszałem, ale chyba wstyd się do tego przyznawać :P Brzmi zachęcająco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się czego wstydzić! Przy takim zalewie gier każego roku ciężko być na bieżąco ze wszystkim :)

      Usuń
  2. Grafika wygląda naprawdę ładnie :) Wciągnęła Panią ta Jamaica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na tym zdjęciu żona pozowała specjalnie na potrzeby Bruno Cathala Day :) Samą rozgrywką nie była jakoś wielce zachwycona, acz wystawiła grze całkiem niezłą notę :)

      Usuń