sobota, 7 kwietnia 2018

Gloom - recenzja (edycja polska)

Dokładnie trzy lata temu na Kostkarni ukazała się recenzja angielskiej wersji drugiej edycji gry Gloom. Polską edycją zajęło się wydawnictwo Black Monk, które słynie z wypuszczania podobnych tytułów - gier nieskomplikowanych i przyjaznych dla nowicjuszy, kipiących humorem, oraz dostarczających mnóstwa frajdy. Jak sobie poradziło m.in. z tłumaczeniem makabrycznych zdarzeń, jakich przecież w Gloomie mnóstwo, a które to były jedną z najmocniejszych stron tego tytułu? Czy po kilku latach zmieniłem swoje zdanie na temat gry? Zapraszam do dalszej części tekstu!

Pudełko różni się wielkością od edycji angielskiej

Popełnioną przeze mnie recenzję rozgrywki, opis gry i streszczenie zasad znajdziecie TUTAJ. Osoby które do tej pory nie miały kontaktu z tym tytułem, gorąco zachęcam aby na początek zapoznały się z tekstem z  powyższego linka.
Zasady gry możecie również znaleźć w materiale wideo wydawnictwa Black Monk, klikając TUTAJ.

Pierwszą rzeczą, jaka zwróciła moją uwagę, był rozmiar pudełka. Malutkie opakowanie zakupione w Anglii nieco odbiega wielkością od tego wydanego w Polsce. Dla osób, które cierpią na nieustanny brak miejsca na półkach, powiększenie pudełka i nieco luzu w środku może być niezbyt przyjemnym doznaniem, aczkolwiek udało się utrzymać rozsądny, "książkowy" rozmiar. Poza samą grą, w paczuszce znalazłem klimatyczny dodatek w postaci kartonika, z którego zmontować możemy Gloomową trumienkę, idealnie wpasowującą się w czarny humor, jakiego przecież w grze prawdziwe zatrzęsienie.

Kartonowa, składana trumienka na drobiazgi ;)

Polska instrukcja to ślicznie prezentująca się książeczka, gdzie na kilku stronach klarownie i przejrzyście spisano zasady, nie zapominając o stosownych przykładach.  Prezentuje się ona o niebo lepiej aniżeli dość kiepsko zedytowany składaniec z wersji angielskiej. Jednocześnie słowa pochwały należą się samemu wydawnictwu, które nie ustępuje konkurencji i nie tylko raczy nas ułatwiającymi życie filmikami z zasadami, ale i poczyniło znaczny postęp pod względem jakości instrukcji.

Przejdźmy do rzeczy najbardziej interesującej, czyli przełożenia pełnych czarnego humoru tekstów angielskich na nasz rodzimy język... No cóż, zaskoczenia nie ma. Jest dokładnie tak jak oczekiwałem, czyli bardzo dobrze! :) Gra w dużej mierze bazująca na storytellingu czerpie swą siłę właśnie z tekstów na kartach, a Gloom ma ich całkiem sporo.

Zatrzęsienie makabrycznych zdarzeń i niecodziennych zbiegów okoliczności

Zabawa zaczyna się już przy opisach postaci. Osoby wchodzące w skład ponurych familii zostały opatrzone zabawnymi personaliami, jak np. Samson Brzytkiewka, czy Bogusław K. Opieduł :) Na kartach doszukać się można również easter eggów, jak w przypadku opisu postaci Pana Chichotka, gdzie wmontowano fragment popularnego ongiś utworu disco polo. Smaczków językowych jest w grze naprawdę sporo, a część z nich bazuje na grze słownej jak w przypadku "biegał z biegunką" czy "zjawiły się zjawy" Uniknięto w ten sposób mdłego, bezpłciowo wiernego przełożenia wersji angielskiej i słusznie postawiono na zabawę językiem polskim. Rzecz jasna nadal trzymając się odpowiedniego klimatu makabreski.

"Klaun, zakochany klaun" ;)

Powrót do Glooma, po dość długim okresie czasu był wyjątkowo przyjemny. Pomimo niezbyt wysublimowanej mechaniki nadal potrafi on dostarczyć sporej porcji funu, a snucie wokółstołowych historii, pełnych czarnego humoru i groteski to przedni pomysł na spędzenie wieczoru ze znajomymi. Godzinna rozgrywka mija jak z bicza strzelił i sami nie wiemy kiedy, w przerwie na zaparzenie herbaty zaczynamy rozkładać kolejną partię. Tego typu miłe powroty do gier które potrafią nadal bawić nas tak jak dawniej - a dzięki polskiej edycji jeszcze bardziej - są iście wspaniałe!

Właściwie jedynym grzechem, jaki mógłbym zarzucić polskiej edycji, jest nieco zbyt duże pudełeczko, w którym karty mogą ulegać przemieszczeniu i autotasowaniu po wrzuceniu do plecaka. Polska edycja pochwalić się może świetną jakością, zacną instrukcją i doprawdy doskonałym przekładem z języka angielskiego, uzupełnionym o polskie smaczki.

Wzorowy przykład tego jak powinny wyglądać polskie edycje zagranicznych gier. Dzięki dla Black Monk'a nie tylko za świetne wydanie, ale i za sięgnięcie po ten tytuł! Tym samym pierwotna ocena nie tylko nie ulega zmniejszeniu, ale idzie odrobinę do góry. Warto znać, warto zagrać! :)

Serdeczne podziękowania dla wydawnictwa Black Monk, za udostępnienie gry do recenzji!



Wiek: od 13 lat
Ilość graczy: 2-5
Czas rozgrywki: 60 min.



2 komentarze:

  1. Hej, co do pudełka, to Black Monk planuje już dodatki do Glooma. Stąd jego rozmiar, ma pomieścić docelowo więcej kart niż jest w podstawce.

    OdpowiedzUsuń